wtorek, 6 maja 2014

Rozdzial 53

(Justin)
Juz od kilku dni Amy leży w szpitalu, a wokól niej ciągle kręcą się jacyś lekarze. Badania trwaja wiecznie, a gdy skończą ona nie ma juz siły na nic i śpi.
Ona słabnie, widzę to. Najgorsze, że nie mogę nic z tym zrobić. Staram się być jak najbliżej i wspierać ją w trudnych chwilach.
Dużo wymiotuje i zaczyna mieć zaburzenia wzroku.
Jej rodzice juz wiedza. Razem z synem przeprowadzili sie do domu babci Amy.
-Justin...-uslyszalem cichutki glos ukochanej.
-Tak skarbie?- spytałem pochylając się nad jej łóżkiem.
-Podałbyś mi wody? -spytała, a ja od razu spełniłem jej prośbe.
-Czegoś jeszcze potrzebujesz kicia?-spytałem z troską.
-Jesteś naprawdę kochany. Dziekuje, ze tu jesteś. -powiedziala, a ja ucałowałem ja w czoło.
-Wszystko dla ciebie skarbie. Jesteś dla mnie najważniejsza. -położyłem się obok niej i leżeliśmy wtuleni w siebie.
-Justin? -spytała Amy bawiąc sie moją koszulka.
-Tak skarbie? -głaskałem jej włosy
-Kocham cię.-wyszeptała ziewając.
-Ja ciebie tez misiu. Spij kochanie.-powiedziałem, a juz po chwili bylo sluchac jej lekkie pochrapywania.
Przyznam, że nigdy mi się to nie znudzi. To jest takie słodkie. Kocham ją najbardziej na świecie. Gdy ona odejdzie...nie! Ona wyzdrowieje. Wiem to. Nagle do sali weszła pielęgniarka. Widząc nas leżących razem, uśmiechnęła się i lekko zarumieniła.
-Ja tylko przyszłam sprawdzić dane i zaraz wyjdę. -Powiedziała z zakłopotaniem
-Nic się nie stalo. Amy wlaśnie zasnęła.-powiedziałem.
-To silna dziewczyna.-powiedziala zapisując cos na kartce.
-Wiem. Bardzo silna.-zerknąłem na śpiąca dziewczynę i się uśmiechnąłem.
-Miejmy nadzieję, że wyjdzie z tego. -powiedziała i uśmiechnęła sie przelotnie, po czym wyszła.
Chwilę tak leżałem i myślałem nad wszystkim co ostatnio sie wydarzyło. Gdyby nie ten wypadek...ona byłaby zdrowa. Eh...gdyby nie Ian...to wszystko inaczej by się potoczyło.
Tak bardzo żałuję, że wcześniej nie zająłem się nim. Mogłem się domyślić. Moglem...cokolwiek zrobic.
I z tymi myślami zasnąłem.

(Amy)
Caly czas nie mogłam dać dojść do świadomości, wiadomości, ze mam guza mózgu. Wiem, że to jest powazna sprawa. Wiem, ze prawdopodobnie umrę. Ale...boje sie. Strasznie sie boje tego co będzie dalej.
Będę musiala zostawic babcie, mamę, tatę...brata, a tym bardziej...Justina.
Nie chce go zostawiać. Chce byc z nim i mieć dzieci i zostać jego żona.
Czemu Bóg nas tak każe?
Nie wiem jak on zniesie to, ze pewnego dnia odejdę. Co będzie jeśli sie zabije? Nie moze umrzeć.
Caly czas miałam zamkniete oczy. Nie miałam siły ich podnosić. Chciało mi się caly czas spać, a moje ciało traciło siły.
Co będzie dalej?
***
Juz miesiąc...caly dlugo miesiąc leżę w tym szpitalu i caly czas robione są mi badania.
Jutro będę miała jedna z operacji. Boje się.
Jest szansa, ze umrę tam, podczas operacji.
Ale jest tez szansa, ze wyjdę z tego i to przedłuży mi okres życia.
Nic mi nie chcą powiedzieć, żebym sie nie stresowała, ale ja wiem i czuje, ze mam Malo czasu. Postanowilam wiec napisac list. Do Justina i do moich rodzicow.
Gdy pielęgniarka, która od początku się mna zajmuje, przyszla sprawdzić mój stan zdrowia poprosiłam ja o dwie kartki i długopis oraz żeby pomogła mi usiąść.
eh...no to zaczynam.
*****
(Justin)
Amy jest juz na sali operacyjnej. Strasznie się o nią boje. Nie wiemy ile to będzie trwać.
Nie spałem całą noc. Nie moglem zasnąć a teraz jeszcze nic nie jadłem. Chodze po korytarzu caly poddenerwowany i nie moge znaleźć sobie miejsca.
Wszystko o czym myślę to Amy i to żeby z tego wyszla. To musi sie udać.
Po kilku godzinach nieustannego czekania z sali wyszedl lekarz, który operował moja księżniczkę .
-Doktorze...co z nią? -spytałem, a lekarz spojrzal mi w oczy.
________________________________________
Kolejny rozdzial napisany z telefonu. Przepraszam za bledy, staralam sie i mam nadzieje, ze sie spodoba. Nie jest mi latwo pisac, ale jakos wychodzi.
czekam na komentarze i proszę o przesyłanie linku z nowym opowiadaniem http://niebezpiecznie-zakochana.blogspot.com/?m=1
To opowiadanie niedlugo koncze bo juz brak pomyslow.
Mam nadzieje, ze mnie zrozumiecie. Pa i milego czytania.

2 komentarze:

  1. czekam na następny! : )

    OdpowiedzUsuń
  2. Szkoda, że kończysz, bo czytałam czytałam i kurczę chcę więcej!
    Bardzo mi się podoba to jak piszesz :)
    Mimo wszystko czekam na następny!
    +zapraszam na moje opowiadanie o Justin'ie!
    http://week-to-love-justin-bieber.blogspot.com/

    OdpowiedzUsuń