poniedziałek, 22 kwietnia 2013

Rozdział 14

(Oczami Amandy)
         Szybko się odwróciłam i zobaczyłam Alexa. Kamień spadł mi z serca. Nie chciałabym, żeby to był Justin. Od dawna się do mnie nie odzywał, a gdy na mnie patrzał to tak jakby tylko o jednym myślał.
-Co się stało? Wybiegłaś z sali tak nagle...-powiedział zmartwiony.
-Nic... ja tylko... nieważne.-spojrzałam na niego próbując zatuszować wszystkie moje emocje.-Idziemy?-spytałam odwracając się w stronę sali od matematyki.
-Pewnie..-nie uwierzył, ale nie chciał naciskać. Wiedział, że nie chce o tym gadać.
      Następne lekcje minęły spokojnie, Justin nie pojawił się na żadnej. Pewnie siedzi gdzieś z jakąś lalą i nie wiadomo co robią, no w sumie wiadomo. Wszyscy wiedza jaki jest Justin i wiedzą, że nie chodzi na wagary pochodzić po mieście
                                             *****************************
-To co dzisiaj robimy?-spytał Alex wychodząc ze mną ze szkoły
-Nie wiem, ja muszę wracać do domu, bo mama chce mi kogoś przedstawić. Mówi, że ma dla mnie robotę.-powiedziałam i ruszyłam w stronę domu.
-Ale mogę cię chociaż odprowadzić?-spytał stając mi na drodze.
-Oczywiście, będzie mi miło w twoim towarzystwie.-uśmiechnęłam się, co chłopak odwzajemnił tym samy                                                                                     **********************  
    Pożegnałam się z Aleksem i weszłam do domu.
-Jestem!-krzyknęłam zamykając drzwi.
-Chodź do nas skarbie, proszę.-odpowiedziała mama.
-Gdzie jesteś?-spytałam rozglądając się po kuchni
-W salonie.-odpowiedziała
    Weszłam do pokoju, gdzie siedziała mama, tata i jakaś pani.
-Dzień dobry.-powiedziałam zdziwiona
-Dzień dobry-odpowiedziała ciemnowłosa kobieta.
-Kochanie, to jest pani Pattie. Jej syn ma problemy z nauką i potrzebuje pomocy.
-Okej? A co to ma wspólnego ze mną.
-Twoja mama mówiła, że szukasz pracy i że dobrze się uczysz, a ja potrzebuje kogoś kto pomoże mojemu synowi podciągnąć stopnie.-powiedziała kobieta spoglądając raz na mnie raz na moją mamę.
-To bardzo miłe, ale... nie wiem czy dam radę... ile on ma lat?-spytałam ciekawa
-19, ale siedział 2 lata w tej samej klasie i tym razem nie chce by to się powtórzyło.-powiedziała
-Cóż, mogę spróbować... kiedy mam zacząć?-spytałam ciekawa
-Może dzisiaj?-spytała
-Dzisiaj...no dobrze i tak nie mam nic do roboty.-powiedziałam i uśmiechnęłam się do kobiety.-A gdzie?
-Tu masz adres i jeszcze raz dziękuję za pomoc.-dodała i wstała by się pożegnać
 Po wyjściu dość ładnej kobiety poszłam do swojego pokoju przygotować się na mój pierwszy dzień pracy. Wzięłam szybki prysznic i przebrałam się w bardziej eleganckie ciuchy.                                                          
                                                ******************************
Poszłam na wskazany adres i stanęłam przed drzwiami. Trochę się denerwuje, bo nawet nie spytałam jak on ma na imię. Delikatnie zapukałam do drzwi.
                            ***********************************
(oczami Justina)
    Wróciłem do domu i chciałem pójść do siebie i odpocząć. Po dzisiejszej męczącej "nauki" w szkole miałem ochotę rzucić się na łóżko i w końcu się wyspać. 
Nagle usłyszałem głos mamy.
-Justin?-spytała wychodząc z kuchni
-Tak?-spytałem poirytowany
-Będziemy mieli gościa... to znaczy ty będziesz miał.-powiedziała, a ja zdezorientowany spojrzałem na nią podnosząc brwi 
-Co zrobiłaś? Kogo zaprosiłaś?-spytałem zmęczony tym wszystkim
-Będziesz miał korepetycje.-odpowiedziała, a ja miałem ochotę czymś rzucić.
-Co?Ja?- pokazałem na siebie z niedowierzaniem
-Dziewczyna szukała pracy, więc...
-Dziewczyna?-spytałem bardziej zaciekawiony.-Ładna?-spytałem podnosząc brwi
-Ładna, ale...-spojrzała na mnie zdziwiona, ale po chwili zrozumiała o co mi chodzi.-Nawet o tym nie myśl Justin.-dokończyła
-Ale co?-spytałem udając, że nie wiem o co jej chodzi.
-Wiem o czym myślisz, ale nie próbuj tego urzeczywistniać.-machnęła kilka razy przede mną palcem.-To porządna dziewczyna i nie masz jej odstraszyć.-powiedziała
-Ale...-pokazała ręką, że mam nic nie mówić i z powrotem weszła do kuchni.
    Przewróciłem oczami i miałem wrócić do swojego wcześniejszego planu - czyli łóżka, ale po mieszkaniu rozległ się dźwięk delikatnego pukania. Uśmiechnąłem się do siebie i specjalnie ściągnąłem koszulkę rzucając ją gdzieś w kąt. Szybko krzyknąłem, że ja otworze i ruszyłem w stronę drzwi. 
"Oby była ładna"- pomyślałem i otworzyłem drzwi. 
_________________________________________________________________________
I oto kolejny rozdział :P Obiecałam to macie. 
Jeszcze więcej emocji, co nie? I mam jeszcze więcej pomysłów, więc oznajmiam, że "DOPIERO SIĘ ROZKRĘCAM" 

KOMENTOWAĆ!!

3 komentarze:

  1. nooo nieeee! czemu mi to robisz ;((( chciałam zobaczyć jakim bedzie w szoku ;DD nie doczekam się następnego ;**

    OdpowiedzUsuń
  2. bez kuszulki hoho.. Gorącoo.. Oboje się zdziwiaąą... Czekam <3

    OdpowiedzUsuń
  3. boskiee nooo idę skomentować next :P

    OdpowiedzUsuń