poniedziałek, 8 kwietnia 2013

Rozdział 4

    Obudziłam i przetarłam oczy, by zobaczyć która godzina. Uwielbiałam w soboty długo spać, więc nie zdziwiłam się widząc, że jest godzina 13. Powoli, szurając nogami poszłam przemyć twarz i zeszłam na dół coś zjeść. Rodzice byli w pracy, a Daniel grał u siebie, więc musiałam jeść w samotności. Zrobiłam sobie płatki i wzięłam tylko dwie łyżki do buzi, gdy nagle ktoś zadzwonił do drzwi. Podeszłam by zobaczyć kto to, otworzyłam drzwi i zrobiłam się czerwona. Justin stał z cwanym uśmieszkiem na twarzy i przyglądał się mojej piżamie. Byłam w krótkich szarych spodenkach i dużej czarnej koszulce z napisem "Sweet dream".
Szybko zakryłam się drzwiami i nie wiedziałam co zrobić.
-Co ty tu robisz?-spytałam po krótkiej ciszy nadal czerwona na twarzy.
-Projekt.-oznajmił, a ja złapałam się za głowę.
-Zapomniałam. Dobra, wchodź.-powiedziałam i machnęłam ręką, żeby wszedł.
-Śliczna piżamka.-powiedział śmiejąc się pod nosem i wszedł do środka.
    Opuściłam głowę i ruszyłam w stronę schodów. Nagle poczułam czyjś wzrok na sobie, więc na ostatnim schodku się odwróciłam. Justin stał tuż za mną i wciąż nie odrywał wzroku od mojego tyłka.
-khkhhkhmm...-udając, że kaszlę skrzyżowałam ręce na klatce piersiowej, a on się ocknął.
-Co?-spytał oblizując usta.
-Nic.-opuściłam ręce.-Idź na górę i wejdź do mojego pokoju. Pierwsze drzwi na prawo.- i pokazałam palcem.-Tylko niczego nie ruszaj. Zaraz przyjdę.
Podniósł ręce i zrobił co kazałam. Po drodze złapał mnie za tyłek na co wzdrygnęłam do góry, a on się zaśmiał. Przewróciłam oczami i poszłam do łazienki. Związałam włosy w kucyk i przebrałam się w luźny dres. Weszłam do pokoju i zobaczyłam jak Justin zbliża się do mojego szkicownika.
-Nie!-krzyknęłam podbiegając do zeszytu i schowałam go do szafki.
-Czemu?-spytał zdziwiony i usiadł u mnie na łóżku.
-Bo..., bo nie.-powiedziałam opuszczając głowę.
-Przestań to robić.-powiedział i rzucił mnie poduszką.
-Ał!-krzyknęłam łapiąc się za głowę.-Ale czego?
-Nie opuszczaj tak tej głowy.
-Czemu?-spytałam zdziwiona
-Bo tak.-powiedział i położył się na łóżku.
-Uhh... nie ważne.-powiedziałam i sięgnęłam po torbę z książkami.
   Przez chwilę nic nie mówiliśmy, on rozglądał się po pokoju, a ja szukałam informacji potrzebnych do zrobienia projektu. Nagle spojrzałam na łóżko, ale go już tam nie było. Rozejrzałam się, a on już stał koło mnie.
-Przestraszyłeś mnie.-powiedziałam
-Sory, ale nudzi mi się.
-To może mi pomożesz?-spytałam podnosząc brwi.
-Nie..., ale rozejrzę się po twoim pokoju.-powiedział i odsunął szufladę z bielizną.
    Zrobiłam się czerwona i chciałam mu przeszkodzić, ale powstrzymał mnie ręką i szperał dalej.
-Wow...-powiedział wyciągając czerwone majtki z koronką.
-Co?-spytałam i chwyciłam za bieliznę.-Majtek nie widziałeś?
-Widziałem, ale po tobie spodziewałem się czegoś... innego-odpowiedział i złapał się za brodę.
-Czego? Babcinych majtek w groszki?
-Coś w tym guście.-odpowiedział i cwaniacko się uśmiechnął.
-Nie zaglądaj tu więcej. Mamy projekt do zrobienia, a słyszałam, że się śpieszysz.
-Hyymmm... może jednak zmieniłem zdanie.-powiedział i zbliżył się do mnie, oblizując usta.
-Co ty robisz?-spytałam lekko przestraszona.
-Możemy przedłużyć nasze spotkanie i porobić coś... innego.-powiedział uwodzicielskim głosem i zbliżył usta do mojej szyi, tak, że czułam jego nierówny oddech.
-Nie..-odpowiedziałam i odepchnęłam go szybko. Podeszłam do biurka i ściągnęłam gumkę z włosów, przeczesując je palcami.
-Dlaczego wciąż wiążesz je w kucyk?-spytał i usiadł na łóżku bawiąc się moimi misiami.
-Włosy?-spytałam, a on pokiwał głową.-Nie wiem.-odpowiedziałam i znów je splątałam.
Nagle poczułam, że ktoś ją rozplątuje i ściąga z włosów. Odwróciłam się i zobaczyłam uśmiechniętego Justina.
-Tak lepiej.-powiedział i rzucił gumkę do tyłu, a ja przewróciłam oczami.
-Dlaczego tak się tym przejmujesz? Nie możesz po prostu mnie zostawić? Nie jestem ani ładna, ani fajna. Tylko mądra, co oznacza, że muszę robić za innych zadania.-odwróciłam się w stronę biurka i zaczęłam przerzucać kartki w zeszycie.
-Jesteś ładna, ale to ukrywasz. Myślisz, że siedziałbym gdybyś była tylko mądra? Kazałbym ci zrobić ten cholerny projekt, a potem wmówiłbym, że ci pomogłem.
-Uważasz, że jestem ładna?-spytałam z lekkim uśmiechem.
-Pewnie jesteś ładna, ale tego nie widać, bo się ciągle ukrywasz. - powiedział i rzucił się z powrotem na łóżko.- Ale tyłek masz śliczny.-dodał, a ja się zaczerwieniłam.
   Zapadła cisza, ale nagle wpadłam na pomysł. Chciałam mu go powiedzieć, ale nie wiedziałam jak zareaguje. Spojrzałam się na niego, ale zaraz odwróciłam wzrok i spojrzałam na zadanie.
-Co?-spytał nagle
-Nic.-odpowiedziałam i udawałam, że interesuje się tym co pisze w zeszycie.
-Przecież widziałem, że coś chcesz mi powiedzieć, więc mów.- ostatnie słowo powiedział głośniej, więc postanowiłam mu powiedzieć.
-No bo... może pomógłbyś mi się zmienić.-powiedziałam, ale zaraz tego pożałowałam
-Ja? Ciebie?-spytał z wielkim zdziwieniem.
-Nic, nie ważne. To głupi pomysł.-powiedziałam i oparłam się o biurko, głośno wzdychając
-To będzie bardzo trudne, ale...
-Na prawdę?-spytałam podekscytowana.
-Nie wyobrażaj sobie za dużo. W szkole nadal się nie znamy i nic do siebie nie mówimy. Zmiana trochę potrwa, bo patrząc na ciebie... nie ważne. Tak, więc nikt nie może się o tym dowiedzieć.
-Dobrze.-powiedziałam i szeroko się uśmiechnęłam
-Hymm...
-Co?-spytałam zdziwiona
-Ale muszę mieć coś w zamian.-powiedział mierząc mnie wzrokiem i oblizując usta
      Nie wiem czemu wciąż to robił, ale zaczynał mnie wkurzać. Nienawidziłam tych jego odruchów. Bałam się co zaproponuje w zamian, więc szybko musiałam coś wymyślić.
-Ja pomogę ci w lekcjach, a ty mnie zmienisz. Zgoda?-spytałam
-Będziesz robić za mnie lekcje?Zgoda-powiedział ucieszony
-Nie, nie, nie pomogę ci się nauczyć i sam będziesz je robił.
     Podrapał się po głowie myśląc nad moją propozycją. Zapadła chwila ciszy.
-Hymmm... zgoda, ale...- przerwał na chwilę, po czym znów kontynuował.- o tym też nikt nie może się dowiedzieć.
-Dobrze.- po czym wstałam z krzesła i podeszłam do szatyna.
    Nie wiedziałam co mnie napadło, ale uwodzicielsko przysunęłam się do jego szyi i szepnęłam
-Tylko obiecaj...-przeszłam na drugie ucho- że się we mnie nie zakochasz.- po czym delikatnie pocałowałam go w policzek.
-Spokojnie skarbie, nie zakocham się w tobie.
-A więc obiecujesz?-spytałam z ciekawością
-Obiecuję.-odpowiedział
    Odsunęłam się od niego i zaczęłam robić projekt. W tym czasie Justin przeglądał moje ciuchy i wciąż wybrzydzał. Nic mu się nie podobało, oprócz bielizny, ale tylko przewróciłam oczami.
Po 2 godzinnej pracy zrobiłam sobie przerwę. Wyciągnęłam mój szkicownik i zaczęłam rysować. Narysowałam śliczną dziewczynę, a za nią stał ciemno ubrany chłopak w kapturze. Nie wiedziałam kto to był, ale rysowałam dalej. Nagle poczułam czyjś dotyk na moim ramieniu. Szybko zamknęłam zeszyt i gwałtownie się odwróciłam.
-Co tam rysujesz?-spytał
-Nic, nie twoja sprawa.-odpowiedziałam, trochę za głośno.
-Pokarz.-rozkazał.
-Nie, nikomu go nie pokazuje, więc ty nie będziesz wyjątkiem.-powiedziałam, a on przewrócił oczami i wrócił do wertowania moich rzeczy.
-Co ty w ogóle robisz?-spytałam podchodząc do niego.
-Wyrzucam te.... tak jakby ciuchy.-powiedział delikatnie łapiąc za kraciastą spódnice.-Po co ty to w ogóle tu trzymasz?
-To moje ciuchy.
-A więc, trzeba je zmienić.
-Ale ja nie chce.
-A chcesz się zmienić?-spytał podnosząc brwi.Kiwnęłam głową, a on kontynuował- Więc, trzeba to wyrzucić.
  Otworzyłam szeroko usta, a on cwaniacko się uśmiechnął i popychając moją brodę zamknął mi buzię.

2 komentarze:

  1. boskie podoba mi się tutaj Justin jest taki uhu nie wiem jak to ując w słowa :D

    <33333

    OdpowiedzUsuń
  2. co za kozak jak to czytałam wstydziłam się razem z główną bohaterką :P fajny pomysł z "dupką" hih czekam na 6 rozdział : )

    OdpowiedzUsuń