piątek, 3 maja 2013

Rozdział 19

   (oczami Amandy)
Wyszłam z domu Justina i zobaczyłam samochód Alexa. Podbiegłam do niego i usiadłam na miejscu pasażera.
-Nie przywitasz się?-spytałam, gdy widziałam jak skupiony jest na wpatrywaniu się w przednią szybę, chyba był lekko zdenerwowany
-Tak...jasne. umm... hej.-odpowiedział i odpalił silnik.
   Dziwnie się zachowywał, nie odzywał się, nie uśmiechał, czyżby coś się stało? Nie wiedziałam gdzie jedziemy, ale mało mnie to obchodziło. Bardziej przejmowałam się ciszą jaka panowała w samochodzie. Nigdy tak nie było, zawsze znajdowaliśmy temat by nie było nudno. Gadaliśmy o wszystkim, nawet o pogodzie, ważne by zająć czymś wolny czas.
W końcu się zatrzymał,  robiło się już ciemno, ale było jeszcze wcześnie. Bez słowa wysiadł z auta i podszedł do moich drzwi.
-Idziemy?- w końcu się odezwał, gdy siedziałam w bezruchu nie wiedząc co zrobić
-Tak, ale..-wysiadłam i stanęłam obok samochodu.- Nie pójdę nigdzie, jeśli będzie panować taka atmosfera. Co się stało? Zrobiłam coś?-spytałam troskliwie.
-Nie, nic...-odpowiedział drapiąc się po karku.-Już w porządku, przepraszam.-dodał i chwycił mnie za rękę.-musiałem coś przemyśleć.
-Na pewno?-spytałam lekko przestraszona
-Tak, chodźmy.-odpowiedział i lekko się uśmiechnął
    To była częściowo prawda. Rozmawialiśmy i śmialiśmy się, ale w niektórych momentach jakby był nieobecny. Zamyślał się, a potem tłumaczył, że wszystko w porządku, że ma dużo ostatnio na głowie, ale nie mam się martwić. Mimo tego, kolacja w przepięknej, chyba drogiej restauracji była cudowna. Alex wszystko przygotował, osobny stolik, muzykę, jedzenie, szampana. Nic dodać, nic ująć.
Przyznaje byłam zachwycona i pod wrażeniem.
Gdy skończyliśmy jeść, odwiózł mnie do domu. Na pożegnanie dałam mu buziaka w policzek i zniknęłam za drzwiami, a on odjechał.
************************
Rano obudziłam się nie wyspana, ale w dobrym humorze. Wyłączyłam budzik i powoli pomaszerowałam do łazienki. Jednak nie dano mi wejść do środka, bo mój młodszy brat był przede mną i zakluczył się.
-Damian! Otwieraj!-krzyknęłam, uderzając pięścią w drzwi
-Zaraz!-krzyknął i spuścił wodę.
-Zaraz to ja się zesikam!-krzyknęłam.-Na twoje łóżko-dodałam, a on automatycznie otworzył drzwi.
-Nie zrobisz tego.-spojrzał na mnie podejrzliwym wzrokiem
-Sprawdź mnie.-odpowiedziałam i wypchnęłam go z łazienki, po czym sama się w niej zamknęłam
-Ej!-krzyknął, a ja się tylko zaśmiałam
     Tak naprawdę nie musiałam skorzystać z toalety, ale to zawsze działało. Wzięłam szybki prysznic, owinęłam się szczelnie ręcznikiem, zrobiłam makijaż i wyszłam z łazienki, gdzie stał oburzony Damian
-Wolne.-powiedziałam z cwaniackim uśmiechem.
   Wróciłam do pokoju i wybrałam jakieś ciuchy, szybko się przebrałam i złapałam za telefon. Miałam 1 wiadomość "Przyjadę po ciebie przed szkołą - Alex". Uśmiechnęłam się na tą wiadomość. Całkiem zapomniałam spytać się wczoraj Alexa skąd ma samochód, i to taki luksusowy, oraz od kiedy ma prawko?
Zeszłam na dół i zjadłam śniadanie. Nie obeszło się bez pytań mamy oraz podejrzeń taty, mimo wszystko wymigałam się od spowiedzi i wyszłam z domu, gdzie czekał na mnie Alex
-Hej.-powiedziałam wsiadając do samochodu.- Czemu przyjechałeś? Do szkoły mamy tylko 10 min drogi.-dodałam
-Lubie jeździć autem. Puki mam, trzeba korzystać-powiedział i szeroko się uśmiechnął
-Tak, tak-odpowiedziałam
     Droga minęła tak jak powinna, pełna śmiechu i żartów. Alex zaparkował samochód i ruszyliśmy w stronę szkoły. Czułam na sobie wzrok ludzi, ale nie wiedziałam o co im chodzi. Po jakimś czasie zorientowałam się, że ręka Alexa znajduje się na moim ramieniu, a on idzie z cwanym uśmieszkiem, oraz to że wysiedliśmy z takiego samochodu zwróciło uwagę innych.
-Hej, hej.-powiedziała podekscytowana Bella.
-Hej.-odpowiedziałam i przytuliłam przyjaciółkę. Była dziwnie szczęśliwa na nasz widok, a nie wiedziałam dlaczego. Wywróciłam oczami i ruszyliśmy w stronę szkoły.
Wyciągnęłam potrzebne książki na zajęcia i dołączyłam do reszty wchodząc do klasy.
Usiadłam na swoim miejscu i starałam się nie zasnąć, przez to jak nudne były te lekcje

(oczami Justina)
   Byłem już w szkole, szukałem jej wzrokiem, ale nigdzie jej nie było. Nagle jakiś sportowy, czarny samochód wjechał do szkoły, a z niego wysiadła ona i... tej jej chłoptaś. Wyglądała pięknie, jak zawsze, ale on... coś mi w nim nie pasowało. Skąd miał kasę na taki sprzęt? Z dnia na dzień nie mógł stać się bogaty.
Oraz... czy on ją obejmuje? Coś się we mnie zagotowało, nie wiem dlaczego, ale mój żołądek zaczął się ściskać i miałem ochotę coś rozwalić. Nie jestem zazdrosny... nie! O nią? Nigdy! Ale ten facet był jakiś podejrzany i musiałem to sprawdzić.
Przez cały czas go obserwowałem, ale nie robił niczego podejrzanego... NA RAZIE...
Wróciłem wzrokiem do Amy. Była taka gorąca... strasznie się zmieniła, i zmienia z dnia na dzień na lepsze.
Uwielbiam jak wiatr rozwiewa jej włosy, a jej zapach.... nie do opisania. Uhh... co się ze mną dzieje? Przez nią wariuję...
Najpierw muszę zając się tym kolesiem, bo jeśli skrzywdzi Amy to mu nie daruję.
Poszedłem za nim do klasy i wciąż obserwowałem. Flirtował z Amandą i próbował ją rozbawić. Gotowało się we mnie, ale nie mogłem nic zrobić.
Lekcje minęły spokojnie, jednak na przed ostatniej przerwie coś się wydarzyło.
Blondyn dyskretnie zszedł na sam dół, do piwnicy i zdenerwowany czekał na kogoś.
Oczywiście poszedłem za nim i schowałem się tak by nikt mnie nie widział. Stał tam chwile po czym dołączył do niego jakiś koleś. Nie widziałem go, bo stał za rogiem, ale słyszałem o czym rozmawiają.
-I jak ci idzie?-spytał ten za rogiem
-Umm.. dobrze..-odpowiedział Alex
-Czyli? Rozkochałeś ją w sobie? Przeleciałeś? Zraniłeś i zostawiłeś?-spytał ten za rogiem, ale nie wiedziałem o co im chodzi
-Ja... umm..-jąkał się blondyn.-Ja nie mogę tego zrobić.-powiedział stanowczo
-Jak to nie możesz? Była umowa! Ja daje ci kasę i najlepszy sprzęt, a ty ją ranisz.-krzyknął ten zza rogu
-Ale ja.. ja ją lubię, a po drugie czemu chcesz to zrobić?-spytał blondyn
-Bo tak... ta suka musi cierpieć! Mój kumpel miał to zrobić, ale przez nią on się zmienił i zmiękł i mi odmówił. Tak nie może być! Ta suka nie może wygrać.-odpowiedział ten zza rogu. -Jeśli tego nie zrobisz...-pomyślał chwilę.-Wydam twój największy sekret.
-Jaki sekret?-spytał przestraszony blondyn
-Wiem, że jesteś tu na lewych papierach. Dyrektor załatwił ci szkołę, bo zna twoją matkę i wie, że macie problemy. Z pewnością, gdy inni się o tym dowiedzą wylecisz.-powiedział zadowolony z siebie koleś.
-Dobra...wygrałeś-odpowiedział blondyn i uderzył ze złości ręką w ścianę.
-Masz tydzień!
-Tydzień?
-Tydzień! Potem wszystko wyjdzie na jaw.-powiedział chłopak i odszedł w głąb korytarza, po czym znikł.
    Blondyn był zły i usiadł pod ścianą. Chyba płakał, ale mnie to mało obchodziło. Zastanawiałem się o co chodziło w ich rozmowie... o jaką dziewczynę? O jakim kumplu on mówił?
Wyszedłem po ciuchy z kryjówki i wróciłem na górę. Bella i Amy szukały kogoś, pewnie tego chłoptasia. Odwróciłem wzrok i poszedłem w przeciwnym kierunku, ale po chwili zamarłem.
Wszystko sobie ułożyłem i... i to nie może być prawda...., ale jeśli tak to zabije tego gnoja.

8 komentarzy:

  1. Justinnn w Tobie nadzieja... Uratuj Amyy!!

    OdpowiedzUsuń
  2. Czekam na następny... Chyba nikt nie skrzywdzi Amy

    OdpowiedzUsuń
  3. uuu zaczyna się coś dziać,lubie to hahah xd czekam na nn :D

    OdpowiedzUsuń
  4. rany juz wiem o kogo chodzi zajebiste czekam nn :**

    OdpowiedzUsuń
  5. swietne,czekam na nn :D bardzo cie prosze dodawaj czesciej kocham Cie i twojego bloga <33333333

    OdpowiedzUsuń
  6. Dajesz Bieber walcz o nią! hahah Amy chyba mu się podoba,a mówił,że się nie zakocha:D a ten Alex to serio jakis dupek . ;/

    OdpowiedzUsuń
  7. kiedy kolejny rozdział . ?

    OdpowiedzUsuń