(oczami Justina)
Przez chwile stałem jak wryty, nie wiedziałem co o tym myśleć. Gdy tylko przypominam sobie, co przed chwilą usłyszałem, wszystko się we mnie gotuje. Nie mogę tego tak zostawić. Może i nie lubię Amy, ale też nie nienawidzę jej aż tak by była aż tak skrzywdzona. Ale kim był ten koleś? Miał znajomy głos, ale przez to co się dowiedziałem, nie mogę skojarzyć.
Odwróciłem się na piecie i zobaczyłem Amy. Od razu do niej podszedłem i zagadałem
-Hej umm...-wydukałem, ale nie wiedziałem jak jej to powiedzieć, przecież ona mi nie uwierzy.
-Tak?-spytała z uśmiechem, gdy pożegnała się z przyjaciółką.
-Ja... umm- nie wiedziałem co powiedzieć, musiałem coś wymyślić.
-Hej Amy!-przywitał się z nią ten... debil
-Hej Alex-odpowiedziała, a ja nie wytrzymałem i uderzyłem gnoja, tak, że upadł na ziemie.-Alex!-krzyknęła Amy i kucnęła nad nim-Dlaczego to zrobiłeś?-spytała, a ja nie wiedziałem co powiedzieć
-Ten debil to oszust! Oszukuje cie!-krzyknąłem, ale zaraz umilkłem wiedząc, że i tak mi nie uwierzy. Odwróciłem się i wyszedłem z tłumu, który zebrał się wokół nas. Musiałem coś z tym zrobić, ale wszystko po kolei. Nie mogłem tak reagować, bo to i tak nic nie da.
(oczami Amandy)
Co mu odbiło? Dlaczego go uderzył? Co się stało? Te pytania skakały po mojej głowie jak oszalałe, ale nie zdążyłam z niego nic wyciągnąć, bo odszedł. Zostałam z Aleksem, który wycierał ręką krew z rozciętej wargi.
-Wszystko w porządku?-spytałam patrząc na jego zakrwawioną rękę
-Tak...-odpowiedział i wpatrywał się jak Justin odchodzi
-Chodź, pomogę ci wstać.-powiedziałam i podałam mu rękę.
-Dzięki.-powiedział i podniósł swój plecak, który następnie przerzucił przez ramie.- Idziemy?-spytał i złapał mnie za rękę.
Przez chwilę szliśmy w ciszy. Widziałam, że był zły, a zarazem lekko przestraszony. Nie chciałam wypytywać na razie o nic, ale nie mogłam tak tego zostawić.
Justin krzyczał, że on mnie oszukuje, ale o co mu chodziło to nie wiem, dlatego jeszcze dziś musiałam się tego dowiedzieć. Weszliśmy do klasy i zajęliśmy swoje miejsca. Jak zwykle szatyn nie pojawił się na ostatniej lekcji, ale i tak najpierw chciałam porozmawiać z Aleksem.
Lekcja mijała bardzo po woli, aż byłam zła, bo nie mogłam skupić się na lekcji. Wciąż myślałam o akcji z korytarza. Gdy dzwonek zadzwonił to było jak zbawienie. Szybko wstałam i podeszłam do blondyna, który jak było widać chciał uniknąć tego spotkania.
-Możemy pogadać-spytałam
-O czym?-udawał, że nie rozumie
-Wiesz o czym.-powiedziałam, a on odszedł, po czym go dogoniłam
-Nie ma o czym rozmawiać.-powiedział, a ja zaczęłam się jeszcze bardziej ciekawić.
Wyszliśmy na zewnątrz razem z Bellą, Alex starał się zmienić temat, po chwili przyjaciółka musiała wracać do domu, więc się pożegnaliśmy i ruszyliśmy w stronę samochodu Aleksa.
(oczami Justina)
Byłem tak wściekły, że przez przypadek wpadłem na Iana.
-Hej, stary! Gdzie tak pędzisz?-spytał, a ja przetarłem rękoma twarz.
-Sory, nie widziałem cię.-odpowiedziałem i chciałem go wyminąć, ale mnie zatrzymał
-O co chodzi?-spytał i spojrzał za mnie widząc podnoszącego się z ziemi Alexa- Co się tam stało?-spytał ciekawy
-Nic... nieważne-powiedziałem i uderzyłem w szafkę stojącą obok mnie.
-Stary... jestem twoim kumplem, możesz mi wszystko powiedzieć.-powiedział, a ja się trochę uspokoiłem
-Pamiętasz Amy, nie?-spytałem, a on pokiwał głową-Spotyka się teraz z takim kolesiem...-przerwałem na moment nie wiedząc jak mu to wytłumaczyć
-No i? Co cię to obchodzi?-spytał podnosząc brwi ze zdziwienia
-Nic, ale... on ją oszukuje.-wydusiłem to z siebie
-Jak oszukuje?- irytował mnie tymi pytaniami, miałem słabą cierpliwość, a te pytania mnie wkurzały
-Normalnie... mówi, że ją lubi i takie rzeczy, a w rzeczywistości ma z kimś umowę...
-Umowę?-przerwał mi
-Dasz mi dokończyć?-spytałem poirytowany.
-No.
-Ale nie tutaj.... chodź.-powiedziałem i zabrałem go w bardziej ustronne miejsce, gdzie nikt nie chodzi.
-No, mów.-powiedział zniecierpliwiony, a w jego oczach mogłem wyczytać lekki strach- Co to za umowa?
-Nie wiem dokładnie kto, ale wiem, że jeśli ten matoł nie skrzywdzi Amy, to tamten wyda jego sekret.
-Wow... czy ty aby nie przesadzasz? Skąd ci się to wzięło?-spytał, a ja spojrzałem na niego jak na idiotę.
-Słyszałem jego rozmowę. Ten gnojek coś kombinuje, a ja nie pozwolę skrzywdzić Amy.-powiedziałem, ale zaraz tego pożałowałem
-Co cie obchodzi mądrala Amy? Przecież to suka.-powiedział, a ja automatycznie się wkurzyłem.
-Ona nie jest taka. Nie lubię jej, ale nie jest taką suką, żeby tak ją skrzywdzono!-powiedziałem, a raczej krzyknąłem mu w twarz
-Dobra... a co teraz zamierzasz z tym zrobić?-spytał, a ja wzruszyłem ramionami
-Nie wiem, jak jej o tym powiem, to mi nie uwierzy..., ale tego tak nie zostawię...-powiedziałem drapiąc się po karku
-Dobra, ja już muszę lecieć, ale daj mi znać jak coś wymyślisz, pomogę ci.-powiedział i pożegnaliśmy się męskim uściskiem dłoni.
Wciąż o tym myślałem. Musiałem wymyślić jakiś plan, ale jaki? To wszystko mnie przytłaczało. Muszę jej pomóc, ale nie wiem jak, nie uwierzy mi jak jej powiem o tym czego się dowiedziałem.
Skoro nie mogę jej trzymać z daleka od niego, to spróbuje odciągnąć jego od niej. W jakiś sposób musze jej pomóc.
Nie poszedłem na ostatnią lekcje, za to czekałem na tego drania przed szkołą.
Tak jak się spodziewałem, wyszedł razem z Amy i jej przyjaciółką, Bellą.
Gadali i śmiali się, po czym pożegnali i rozstali. Jednak Amy z nim została i wsiadła z nim do auta.
Postanowiłem ich śledzić.
Świetne :3 Czekam na następny rozdział :D
OdpowiedzUsuńboskie*.*
OdpowiedzUsuńdzisiaj to szalejesz kiedy dodasz nn ?
mam nadzieję że jutro kolejna część
dajesz Justin śledź ich :D
OdpowiedzUsuńczekam na następny <33
Nie mogę się doczekać następnego ;3
OdpowiedzUsuńdalej, dalej .... ciekawość zżera
OdpowiedzUsuńboskie *>*
OdpowiedzUsuń