(oczami Amandy)
Gdy wsiedliśmy do auta znów zapadła niezręczna cisza. Nigdy to się nie zdarzało, a odkąd Justin uderzył Alexa, on dziwnie się zachowuje. Widać, że nad czymś zawzięcie myśli i jest poddenerwowany, ale nie chce mi powiedzieć o co chodzi. Nie zamierzam odpuścić i on o tym też wie.
-Powiesz mi w końcu o co chodziło?-spytałam patrząc jak Alex ze złości zaciska mocniej kierownicę
-Nie ma oczy gadać.-wymamrotał wciąż skupiony na drodze.
-A ja myślę inaczej.-powiedziałam stanowczo licząc na wyjaśnienia.-Bez powodu by cię nie uderzył, a tym bardziej nie mówiłby, że mnie oszukujesz...powiesz mi o co mu chodziło?-spytałam troskliwym głosem
-Ja.... nie wiem... wymyślił sobie coś.-zirytowany starał się mnie przekonać do swojej wersji.-Nie martw się dobrze?-spytał zerkając na mnie, po czym znów na drogę.
-Jak mam się nie martwić? Uderzył cię.-powiedziałam trochę przestraszonym głosem
-Może miał zły dzień i musiał się na kimś wyżyć? Nieważne, było minęło. Jest w porządku.-wciąż próbował coś ukryć, ale nie wiem co.
-Dobrze...-odpowiedziałam, ale wciąż miałam co do tego podejrzenia, jednak wiedziałam, że od Alexa nic się i tak nie dowiem.
Reszta drogi minęła w ciszy. Nawet na siebie nie patrzyliśmy, ja byłam zamyślona, jakby nie było mnie w tym aucie, a Alex starał się nie rozpoczynać rozmowy wiedząc, że mogę znów wrócić do tamtego tematu.
Gdy dojechaliśmy do mojego domu, odpięłam pasy i cicho wymamrotałam "pa" po czym otworzyłam drzwi.
-Zaczekaj.-powiedział Alex
-Co?-spytałam obojętnie.
-Nie martw się, okej?-spytał, a ja pokiwałam głową.-To pa, piękna.-powiedział, a ja zamknęłam drzwi i ruszyłam w stronę domu.
(Oczami Justina)
Dziwnie się czuję śledząc ich, ale muszę. Ten koleś coś ukrywa i muszę wiedzieć z kim ma tą umowę.
Odwiózł Amy do domu, po czym jechał przed siebie. Dość długo jechaliśmy, ale w końcu się zatrzymał koło jakiegoś lasku, za miastem. Chwilę tam stał, a po chwili pojawił się drugi samochód. Nikt z niego nie wysiadł. Był czarny z przyciemnionymi szybami, tak, że nie mogłem dostrzec kierowcy. Chłopak wyszedł z samochodu i podszedł do drugiego. Ktoś uchylił szybę i zaczęli się kłócić. Nagle facet wyciągnął broń grożąc nim przed blondynem. Wpatrywałem się wszystkiemu z daleka, z ukrycia. Chwilę tam stali, po czym czarny samochód odjechał, a blondyn pozostał jakby zamarł.
Nie ruszał się, nie oddychał. Stał i nad czymś myślał. Po chwili chodził w kółko zdenerwowany i drapał się po karku. Kopnął oponę swojego samochodu i wszedł do środka.
Wrócił do miasta, ale nie pojechał do domu, tylko do... Amy...!
(oczami Amy)
Byłam już w domu, przebrałam się, zjadłam, po czym usiadłam przed telewizorem. Rodziców nie było, pojechali na zakupy, a Damian siedział w swoim pokoju z kolegą i grał.
Nagle ktoś zapukał do drzwi, podeszłam by otworzyć, a za drzwiami stał Alex.
-Co ty tutaj robisz?-spytałam zdziwiona
-Mogę wejść?-spytał, a ja kiwnęłam twierdząco głową i wpuściłam go do środka.
-Co cię do mnie sprowadza?-po chwili ciszy spytałam
-Cóż...stęskniłem się..-uśmiechnął się i podrapał po karku.-Jesteś na mnie zła?-spytał patrząc przepraszającym wzrokiem
-Ja...umm... nie wiem.-wydukałam i usiadłam na tapczanie.-Nie chcę się z tobą kłócić, za dużo dla mnie znaczysz, ale też nie chce, żebyś mnie okłamywał.-powiedziałam przyciągając swoje nogi do piersi.
-Przepraszam...-wyszeptał- Nie chcę, żebyś była na mnie zła. I...um.. podobasz mi się.-ostatnie słowa wyszeptał tak, że ledwo usłyszałam.
Nie wiedziałam co powiedzieć... podobam mu się? On mi też i to bardzo, ale boje się. Jest moim najlepszym przyjacielem i nie chce go stracić. Muszę przyznać, że od jakiegoś czasu czuje coś do niego, ale nie wiem czy mogę to nazwać miłością.
-Wiem, że krótko się znamy, ale czuje do ciebie coś więcej niż przyjaźń. Trochę dziwny moment wybrałem do wyznawania ci moich uczuć, powinienem to lepiej przygotować, ale gdy widziałem, że jesteś na mnie zła za to co się stało w szkole to...
-Nie jestem zła za to co się stało. To nie była twoja wina, to on zaczął.-przerwałam mu
-Tak, ale jednak bałem się, że cię stracę, więc musiałem co to teraz powiedzieć. Chciałem już wcześniej, ale nie miałem tyle odwagi i...-przerwałam mu złączając nasze usta. To był impuls, musiałam to zrobić. Jego słowa wyrażały dużo, ale jednak dzięki pocałunku uświadomiłam sobie co do niego czuje.
Poczułam motylki w brzuchu, wszystko wokół znikło, zostaliśmy my i... mój ohydny brat
-Przeszkadzam?-spytał wchodząc do salonu, a my gwałtownie się od siebie odsunęliśmy
-Nie, co chcesz?!-krzyknęłam ze złości na jego wyczucie czasu
-Chciałem pić, ale... chyba mi się odechciało...-powiedział z cwanym uśmieszkiem i wrócił do siebie do pokoju, a ja i Alex wybuchnęliśmy śmiechem.
Nagle dostałam sms-a, chwyciłam telefon i spojrzałam na wyświetlacz... Justin! "Spotkamy się dzisiaj? No wiesz... nauka."-przewróciłam oczami i szybko mu odpisałam.
(oczami Justina)
Ten gnojek długo stamtąd nie wychodził. Nie mogłem tak siedzieć z założonymi rękami, gdy oni są tam razem i nie wiadomo co robią. On chce ją skrzywdzić, a jeśli dobrze słyszałem to ma na to tydzień. To bardzo krótko, więc podejrzewam, że będzie chciał działać szybko.
Musiałem coś wymyślić, napisałem do Amy sms z prośbą o spotkanie, ale się nie zgodziła.
Powiedziała, że źle się czuje i musi zostać w domu. Ta... jasne... "źle się czuje"? Ten chłoptaś zawrócił jej tak w głowie, że zaczęła mnie okłamywać. Co się tam dzieje? Nie mogę tam wejść, bo to będzie podejrzane z mojej strony, nic nie przychodzi mi do głowy, zostaje mi tylko czekać.
haha dobre :) ale szkoda że ona coś poczuła do Alexa a do tego oszukuje Justina czekam nn!!:)
OdpowiedzUsuńSwietne *__*
OdpowiedzUsuńaww <3 następny.. !
OdpowiedzUsuńOj.. Oszukuje go.. Niedobrze ;//
OdpowiedzUsuńAle może coś więcej niż do Alexa poczuje do Justina przed tym co się ma zdarzyć?
Obyy...
zajebiste ^^
OdpowiedzUsuńJustin się tak jakby o nią martwi aww
OdpowiedzUsuńBoże, daj mi takiego Justina przy boku!