(oczami Amy)
Obudziłam się w znakomitym humorze. Wstałam, zabrałam ciuchy z krzesła i poszłam do łazienki wziąć poranny prysznic. Nie chciałam stamtąd wychodzić, woda uspokajała mnie, a zarazem doprowadzała do szaleństwa. Wszystkie moje mięśnie się rozluźniały i mogłam spokojnie odetchnąć.
Wyszłam spod prysznica, owinęłam ręcznik wokół bioder, a włosy szybko wysuszyłam. Umalowałam lekko oczy, po czym ubrałam przygotowane wcześniej ciuchy.
Złapałam za klamkę, a gdy otworzyłam drzwi, zastałam mojego młodszego brata z ręką w górze, jakby chciał właśnie zapukać.
-Wolne.-powiedziałam z uśmiechem i zeszłam na dół
Nic nie mówiąc, dałam mamię buziaka w policzek i ruszyłam w stronę lodówki. Złapałam za karton soku pomarańczowego i nalałam do szklanki leżącej obok mnie na ladzie.
-Widzę, że ktoś ma dobry humor..-powiedziała podejrzliwie mama.
-Ojj..taak...-przeciągnęłam i usiadłam przy stole, a mama podsunęła do mnie talerz z naleśnikami.
-Smacznego.-powiedziała i wyszła z kuchni.
Posmarowałam naleśniki dżemem i zwinęłam je w rurkę. Oblizałam z zachwytu usta i wzięłam gryza.
Było pyszne, dawno nie jadłam tak dobrego śniadania. Ciasto rozpływało się w ustach, a dżem dodawał słodkiego smaku.
Po zjedzeniu śniadania, poszłam do siebie. Przeczesałam włosy, złapałam torbę i telefon, po czym zeszłam na dół i ubrałam moje botki.
Była jesień, liście powoli i delikatnie spadały na ziemię, a wiatr potrząsał gałęziami. Czasem było czuć jeszcze lato, ale w niektórych dniach robiło się strasznie zimno.
Założyłam skórzaną kurtkę i wyszłam na zewnątrz. Chłodne powietrze uderzyło w moją twarz, przez co zacisnęłam oczy.
Powoli je otworzyłam i zobaczyłam Aleksa przy swoim samochodzie. Uśmiechnęłam się i do niego podeszłam. Wtuliłam się w niego i dałam mu delikatnego buziaka w usta. Odsunęłam się od niego i wtedy zobaczyłam ślad na jego policzku.
-Co ci się stało?-spytałam dotykając zaczerwienionego miejsca
-Nic, uderzyłem się..-powiedział i delikatnie się uśmiechnął
-Na prawdę?-spytałam podejrzliwie, a on pokiwał twierdząco głową.-Dobrze, wierze, ale patrz następnym razem co robisz.-powiedziałam i go wyminęłam wsiadając do auta.
-Oj tam, szybko zejdzie.-powiedział odpalając silnik.
<><><><><><><><><><
-Na prawdę chcesz iść na tą imprezę?-spytałam Aleksa zamykając swoją szafkę.
-No tak... będzie fajnie.-powiedział, a ja przewróciłam oczami i ruszyłam w stronę sali
-Amy!-usłyszałam piszczący głos za mną, więc się odwróciłam. To była Bella.
-Hej-powiedziałam z uśmiechem i ją przytuliłam.
-Idziecie na imprezą?-spytała patrząc na mnie i na blondyna.
-Ty też? Co wam odbiło z tą imprezą?-spytałam, a ona wzruszyła ramionami
-To będzie podobno najlepsza impreza w życiu, musimy tam iść.-powiedziała uradowana, a ja rozszerzyłam oczy-Co?-spytała zdziwiona
-Co się z tobą dzieje? My nigdy nie chodziłyśmy na imprezy, a ta to pewnie taka sama jak reszta.-powiedziałam, a ona spojrzała na mnie pytająco.-Impreza jak impreza, alkohol, muzyka, dziwnie ubrane dziewczyny i faceci napalający się na nie.-dokończyłam, a ona się uśmiechnęła
-Oj.. daj spokój! Musimy w końcu zacząć żyć.-powiedziała entuzjastycznie.-Musimy trochę wyluzować, a ja muszę znaleźć sobie faceta.-dodała
-Faceta? Po co ci on? Przecież nigdy nie chciałaś mieć chłopaka, po drugie zawsze na nich narzekałaś.-powiedziałam krzyżując ręce na piersi.
-Byłam młoda i głupia..-powiedziała, a ja podniosłam brwi
-To było miesiąc temu, kochanie.-powiedziałam i weszłam do sali.
-Ty masz Alexa, a ja?-spytała pokazując na blondyna. Zaczerwieniłam się i usiadłam do ławki.
Wpatrywałam się w zeszyt, nie zwracając uwagi na nic co wokół mnie się dzieje. Miałam dobry humor i zastanawiałam się czy pójść na tą imprezę. Ostatni raz na imprezie byłam... z Justinem. Pamiętam to jakby to było wczoraj. Upiłam się, potem spałam u niego, potem zostałam wyrzucona za drzwi i potraktowana jak śmieć. Jakoś nie mam zamiaru tego jeszcze raz przechodzić. Jednak na tej imprezie poznałam Alexa. Prawie się całowaliśmy i...
-Przepraszam...-z rozmyślań wytrącił mnie Justin. Przez przypadek potrząsnął ławką, przez co wzdrygnęłam i spojrzałam na niego jakbym zobaczyła ducha. Zapomniałam, że na tej lekcji siedzę z nim w ławce. Rzadko bywał w szkole, więc często nie siedzieliśmy razem, a jak był to nie zwracaliśmy na siebie uwagi, jakby drugiej osoby koło nas nie było.
Patrzył się na mnie tymi czekoladowymi oczami i delikatnie się uśmiechnął, wtedy zrozumiałam, że wciąż się na niego gapię. Rozejrzałam się wokoło, wszyscy się gapili, jak na idiotkę. Zaczerwieniłam się i opuściłam głowę.
-Spoko.-odpowiedziałam i zaczęłam przewracać kartki w podręczniku.
-Wszystko w porządku?-spytał troskliwym wzrokiem
-Tak, jest... fajnie.-wydukałam. "Fajnie?" Ale palnęłam, najgorsze co mogłam powiedzieć. W ogóle dlaczego się tym przejmuje? To jest Justin! Pomagam mu w lekcjach, on jest...
Spojrzałam na niego i się uśmiechnęłam, po czym wyciągnęłam długopis i zaczęłam coś bazgrać po zeszycie.
Tak, miałam racje... ten koleś jest przystojny... nie wiem czemu tak myślę... przecież mam chłopaka i to takiego, którego... Kocham? To jest trochę pokręcone. Oczywiście, że czuje coś do Alexa, ale gdyby się tak zastanowić to... czy ja go kocham? Chyba tak, co nie?
Uhh... za dużo się przejmuję...
(oczami Justina)
Siedziałem i wciąż przyglądałem się Amy. Ona codziennie mnie zadziwia... jej wygląd, zachowanie, codziennie inna...
Ma wspaniałe miękkie włosy, opadające na jej plecy i ramiona, oczy, które hipnotyzują za każdym razem, uśmiech, w który mógłbym się wpatrywać całymi dniami...
Ona jest... świetna, seksowna, zabawna, interesująca i tajemnicza. Nie rozmawiam z nią często, ale obserwuję i widzę, że jest trochę zagubiona. Stara się mieć wszystko poukładane, ale coś nadal jej przeszkadza. Chce mieć wszystko jak najlepiej, chce by jej życie było idealne, ale w jej oczach widzę strach i zagubienie.
Chciałbym jej pomóc uwierzyć w siebie... chciałbym by była szczęśliwa, ale mi też coś przeszkadza...
Alex!
Ten koleś jest wszędzie...wiem, że nie chce jej skrzywdzić, ale wkurza mnie to, że mam jak jej pomóc.
Zrobię wszystko, by była bezpieczna, ale gdy się dowie o wszystkim to.... ona będzie cierpieć.
Jest szczęśliwa... na razie...
A potem? Co jeśli ona się w nim zakocha? Co jeśli już to zrobiła? On ją zrani tym co chce zrobić, a jeśli tego nie zrobi, to i tak ją zrani, bo jeśli ona się dowie o zakładzie to nikomu już nigdy nie zaufa.
Nie wiem co robić...
Z rozmyślań wytrącił mnie dzwonek, ona jeszcze siedziała, skupiona na zeszycie, a ja nie mogłem tak nad nią stać.
Wyszedłem z klasy i stanąłem za rogiem. Obserwowałem jak wychodzi z tym gnojkiem i Bellą.
Była uśmiechnięta, wtulała się w blondyna, a on pocałował ją w czubek głowy.
Ściskało mnie w żołądku na myśl, że to widziałem.
-Co robisz?-szturchnął mnie ktoś za mną, a ja gwałtownie się odwróciłem.
-Ian? Ja... nic..-wymamrotałem.-A ty?-szybko dodałem
-Ja... ja też nic.-odpowiedział.-A w sumie chciałem się ciebie spytać czy idziesz na imprezę... dzisiaj..-powiedział, a ja podrapałem się po karku.
-Cóż...-przeciągnąłem zastanawiając się cy warto. Muszę mieć na oku tego gnojka, więc nie wiem..-zobaczę jeszcze.-odpowiedziałem i ruszyłem w stronę następnej lekcji
(oczami Amandy)
-Wiecie co?-spytałam stając naprzeciwko przyjaciółki i chłopaka.
-Co?-spytali równocześnie, przez co zachichotałam.
-Idę na imprezę.-powiedziałam, a Bella zaczęła piszczeć i podskakiwać z radości.
-jejku...!!! Dzięki! Dzięki! Dzięki.-krzyczała i zaczęła mnie przytulać.
-Miałaś rację, muszę się wyluzować i przestać się zamartwiać. To dobrze mi zrobi, a przy was będę bezpieczna.-powiedziałam, a Alex mnie przytulił
-Oczywiście, że tak.-odpowiedział i dał buziaka w policzek.-A teraz chodźmy na leckje
<><><><><><>><><><><><><><><><>
Lekcje minęły spokojnie, a przerwy, jak to przerwy... plotkowanie, żartowanie oraz rozmyślanie co ubrać na imprezę.
Postanowiłyśmy z Bellą, że przyjdziemy do mnie i tam coś znajdziemy.
Po lekcjach Alex miał coś do załatwienia na mieście, więc postanowiłyśmy wrócić autobusem.
Przez całą drogę przyjaciółka chichotała i powtarzała, że się cieszy i nie może się już doczekać.
-Już jestem!-krzyknęłam wchodząc do domu.
-Hej skarbie-powiedziała mama-Hej Bella?-powiedziała lekko zdziwiona, że widzi nas razem.-Co tutaj robicie?-spytała, a ja w końcu musiałam spytać ją o zgodę
-Mogę iść dzisiaj na imprezę?-spytałam patrząc na nią z proszącym wzrokiem.
-Cóż...
-Proszę...-przedłużyłam.
-Prosimy.-dołączyła się Bella.
-Jesteś jeszcze za młoda Amy.-powiedziała mama
-Ale będę grzeczna, będę z Bellą i Aleksem.-powiedziałam podkreślając ostanie imie, bo wiedziałam, że lubi mojego chłopaka.
-Coż... no dobrze.-zgodziła się, a ja ucałowałam ją w policzek i pobiegłam z przyjaciółką na górę szykować ciuchy.
__________________________________________________________
Mamy kolejny rozdział, przepraszam za błędy, ale pisałam znów na szybkiego.
Mam nadzieję, że się spodoba, jutro postaram się dodać następny....
Kocham was! KOMENTUJCIE!!
czekam czekam proszee dodaj jutro na bank :**
OdpowiedzUsuńno w końcu dodałaś haha :) czekam na następny ale szybko :**
OdpowiedzUsuńKooocham twoje opowiadanie < 3
OdpowiedzUsuń