(oczami Justina)
To prawda, Amy była trochę wstawiona, ale musiałem ją upić. Musiała zapomnieć o tym dupku i wyluzować. Gdy chciała odejść i poszukać Aleksa zatrzymywałem ją i zmieniałem temat, by nigdzie nie poszła. Nie wiadomo na jaki widok by trafiła... czy ten jej chłoptaś obściskiwałby się z jakąś lalą, albo zarywał do innych przy niej. Dziwie się, że ona jeszcze się nie skapnęła. Nie wiem czemu, ten chłopak tak kombinuje i nie wiem jak ją przed tym uchronić.
-Justin...-wymamrotała w moją koszulkę, gdy tańczyliśmy już chyba przy 5 piosence.-Chcę iść do domu...-dokończyła i spojrzała błagalnym wzrokiem na mnie.
-Dobra, ale...-podtrzymałem ją, gdy prawie upadła.-jesteś pijana, naprawdę chcesz wracać do swojego domu?-spytałem zdziwiony.
-Masz racje..-wzruszyła ramionami.- To zabierz mnie do siebie.-powiedziała z lekkim uśmiechem.
-Cóż...-podrapałem się po karku.
-Prosze....-przeciągnęła "e", aż w końcu uległem.
-Dobra, chodźmy.-pociągnąłem ją za rękę i weszliśmy do domu. Było pełno ludzi, więcej niż na początku, ale jakoś udało nam się zbliżyć do wyjścia.
-Zaraz wracam...-powiedziała i skierowała się w stronę łazienki.
(oczami Amandy)
Czułam się... fatalnie. Kręciło mi się w głowie i miałam ochotę zwymiotować. Jednak jedyne o czym marzyłam to łóżko.
Tak w ogóle to nie mogłam znaleźć nigdzie Belli, a tym bardziej Alexa. Miał mi przynieść jakieś picie już kilka godzin temu. Może coś się stało? Gdyby nie Justin, pewnie wcześniej bym to zauważyła, że coś się dzieje. Nie miałam zbyt dużo czasu, by ich poszukać, gdyż musiałam szybko pobiec do toalety. Na dole była zamknięta, więc pobiegłam na górę. Na szczęście było otwarte. Weszłam, a to co tam zobaczyłam spowodowało, że ziemia pode mną się zapadła. Alex? Mój Alex? To nie może być prawda...
-Co do ....?-krzyknęłam, a oni gwałtownie się od siebie odkleili.
-Amy? Yyyy... to nie to co myślisz.-wydukał blondyn, a ja nie miałam ochoty tego słuchać.
Wybiegłam czym prędzej stamtąd. Złapałam Justina za rękaw jego skórzanej kurtki i pociągnęłam go do wyjścia. Nie wiem jak to się stało, ale odzyskałam świadomość tego co się dzieje. Wypiłam dosyć dużo i nie wiem czy jutro będę coś pamiętać, ale teraz mnie to nie odchodzi. Mój chłopak... a raczej były chłopak obściskiwał się z moją najlepszą przyjaciółką! Nie wiem co o tym myśleć.
-Amy! Stój!-usłyszałam głos Justina, a po chwili poczułam jego dotyk na moim policzku.-Co się stało?-spytał, a w jego oczach było widać tyle troski. Nie mogłam już powstrzymać łez. Wtuliłam się w niego i bez słowa płakałam w jego koszulkę. Odwzajemnił to i oplótł swoje ręce wokół mojego ciała. Przy nim czułam się bezpieczna... mimo tego, że czasem był złośliwy, chamski itd. i nie znałam go dobrze to i tak mnie coś do niego ciągnęło.
-Wracajmy do domu.-wyszeptał przerywając ciszę, a ja tylko pokiwałam głową.-Ale już nie płacz.-dodał i otarł moje łzy, które właśnie spływały po moim policzku.
Justin mieszkał niedaleko. Po drodze zrobiło mi się zimno, więc oddał mi swoją kurtkę. Szliśmy w ciszy, on nie chciał wypytywać, a ja nie chciałam odpowiadać na pytania. Jednak coś mi nie pasowało, ale nie wiem co. Gdy spojrzałam na Justina jego twarz przepełniała złość, smutek, żal i troskę. Widać było, że nad czymś intensywnie myśli, ale nie chciałam mu przerywać.
W końcu dotarliśmy, szatyn otworzył drzwi i wpuścił mnie pierwszą. W domu panował spokój i cisza. Światła były po zgaszane, ale przez okna wkradał się blask księżyca.
-Chodź. -powiedział i złapał mnie za rękę. Weszliśmy do jego pokoju, a Justin zamknął drzwi na klucz.
-Dziękuję.-wymamrotałam i usiadłam na łóżku.
-Za co?-spytał zdezorientowany
-Za pomoc.-odpowiedziałam i schowałam twarz w dłonie. Łzy znów spłynęły z moich oczu, gdy przypomniałam sobie ten widok.
-To ja doprowadziłem się do takiego stanu.-powiedział i usiadł koło mnie.-Nie płacz.-dodał i mocno mnie przytulił.
-Alex mnie zdradził.-wydukałam szeptem, ale i tak usłyszał, bo automatycznie odciągnął mnie od siebie i złapał mój podbródek tak, że musiałam na niego spojrzeć.
-Co?-spytał tak bym go mogła dokładnie usłyszeć, a w jego oczach pojawiła się większa złość.-Skąd wiesz?-spytał, gdy nic nie odpowiedziałam
-Widziałam.-odpowiedziałam i pociągnęłam nosem.
(oczami Justina)
-Zabije go.-powiedziałem i wstałem. Jak on mógł to zrobić? Mówił, że jej nie skrzywdzi. To wszystko moja wina! Mogłem jej od razu powiedzieć o wszystkim. Ten dupek zapłaci za to. Nie daruje mu.
-Justin.. nie!-krzyknęła, gdy miałem zamiar wyjść.
-Ale czemu? Zranił cię! Nie mogę pozwolić by uszło mu to płazem.-powiedziałem z pełną irytacją.
-Zostań ze mną.-powiedziała zniżając ton i patrząc na mnie błagalnym wzrokiem.
-Amy, ale..
-Proszę.-przerwała, zanim zdążyłem coś powiedzieć.
Położyłem się koło niej, a ona wtuliła się we mnie, jakby się bała, że ktoś mnie jej zabierze. Nie chciałem spać, nie mogłem. Ten koleś ją zranił! Podejrzewałem coś, gdy wybiegła zapłakana, ale nie chciałem wypytywać.
Po chwili było słychać lekkie pochrapywanie Amy i szczekanie psów za oknem. Ja nadal nie mogłem zasnąć. Wpatrywałem się w brunetkę i uśmiechnąłem się do siebie. Jest ze mną, jest już bezpieczna.
_______________________________________________________
Przepraszam, że tak długo mnie nie było, ale nie miałam czasu. Przepraszam za błędy!
Dziękuję, że czekaliście oraz jeszcze raz przepraszam.
Wg miałam dzisiaj jeszcze nie dodawać, bo miałam strasznego doła, ale już lepiej i obiecałam, że dodam, więc macie! <3
super <3 kiedy next ?? ;)
OdpowiedzUsuńjakie to słodkie :))
OdpowiedzUsuńbiedna Amy... drań z tego Alexa! :)
czekam nn :) pliss tylko szybko
JHFKDHFKDJSHF *____* ♥
OdpowiedzUsuńsdcasgdcjas BOOOSKO <33
OdpowiedzUsuńbjsbdhasbdasbhad Boski*.* następny proszę ^^
OdpowiedzUsuń