(oczami Amandy)
Obudziłam się ze strasznym bólem głowy. Przetarłam oczy i podniosłam się do pozycji siedzącej. Rozejrzałam się po pokoju, ale nigdzie nie było osoby,której szukałam. Przeczesałam ręką włosy i powoli zsunęłam się z łóżka. Podeszłam do szafy z której wyciągnęłam dużą koszulkę. Moje ciuchy śmierdziały alkoholem i nie miałam ochoty w nich siedzieć. Przypominały mi o wczorajszym wieczorze i wydarzeniach z nim związanych. Na moje nieszczęście wszystko pamiętałam i karciłam się za to, że poznałam kogoś takiego jak Alex. Nigdy więcej nie zaufam facetom. To dranie i myślą tylko o jednym. Cóż.... Justin jest...nawet nie wiem, bo mało go znam, a to co na razie poznałam jest bardzo skomplikowane.
Tak, więc weszłam do łazienki, ściągnęłam brudne rzeczy i założyłam koszulkę. Przemyłam twarz, a włosy związałam w niechlujnego koka. Dobrze, że jestem przyzwyczajona do noszenia przy sobie gumki do włosów, bo inaczej chyba bym zwariowała. Miałam strasznie poczochrane włosy, gdy wstałam, a nie mogłam tak wyjść i się komuś pokazać. Złapałam swoje rzeczy i wyszłam z łazienki. Gdy weszłam do pokoju, na łóżku siedział Bieber, który był wyraźnie zamyślony, bo nawet nie zauważył, że weszłam
-Umm... hej.-powiedziałam szeptem próbując go nie przestraszyć.
-Cz...-spojrzał na mnie, a jego oczy zabłyszczały, wtedy przypomniałam sobie, że mam na sobie tylko jego koszulkę i moją bieliznę.-Cześć...-dokończył i oblizał usta, po czym wstał i ruszył w moją stronę.-Dobrze się spało?-spytał z cwaniackim uśmiechem i położył swoje ręce na mojej tali.
-Yyy... tak..dzięki.-wydukałam i cofnęłam się o jeden krok w tył
-Coś się stało?-spytał zdezorientowany.
-Nie, nic...-opuściłam wzrok.-umm...pożyczyłam od ciebie bluzkę, gniewasz się?-spytałam zmieniając temat.
-Nie, lubię kiedy je nosisz...-powiedział i położył się na łóżku wciąż mnie obserwując.
-Umm...dziękuję, że mogłam u ciebie się przespać i za to, że mnie nie wyrzuciłeś.-powiedziałam, ale zaraz tego pożałowałam, bo jego twarz zrobiła się smutna, chyba przez to, ze przypomniał sobie, jak ostatnio się zachował, gdy u niego spałam.
-Spoko...-powiedział obojętnie i wstał. Wszedł do łazienki i zamknął za sobą drzwi.
Nie wiedziałam co powiedzieć, nie wiedziałam co zrobić. Byłam wdzięczna za to co zrobił, za to jak mnie potraktował, gdy byłam w rozsypce. Chociaż pewnie miał mnie dość to jednak tego nie zrobił. Nie byłam typem dziewczyny,które go interesowały czy które on lubił. Postanowiłam wynagrodzić mu to co dla mnie zrobił. Ubrałam spodenki oraz kurtkę, a resztę rzeczy wzięłam w rękę i po ciuchu zeszłam na dół. Było cicho, chyba wszyscy jeszcze spali. Ubrałam buty i wyszłam, starając się nikogo nie obudzić.
Nie chciałam być już wrzodem na dupie, Justina, ani zabawką Alexa. Przyjaciółka... była przyjaciółka już mnie nie obchodzi. Chce zacząć od nowa, być niezależną i pełną życia dziewczyną, która zamierza spełnić swoje wszystkie marzenia.
Szłam przed siebie, zastanawiając się od czego zacząć swoją przemianę, kolejną, ale tym razem najlepszą.
Chcę ułożyć sobie życie, skończyć szkołę, znaleźć pracę, a na końcu założyć rodzinę.
Z moich rozmyślań wytrącił mnie pisk opon jakiegoś samochodu, który zatrzymał się koło mnie. Odwróciłam się i go zobaczyłam... Justin?
-Dlaczego wyszłaś?-spytał zmartwiony
-Ja...um...musiałam sobie wszystko poukładać.-powiedziałam i się lekko uśmiechnęłam
-Wsiadaj, podwiozę cię.-powiedział
-Nie, przejdę się.-odpowiedziałam i chciałam ruszyć dalej, ale mnie zatrzymał.
-Amy..-westchnął.-Jest zimno, proszę..-dodał i spojrzał na mnie błagalnym wzrokiem.
Miał rację, było trochę zimno, ale czy był to dobry pomysł wsiadać do tego samochodu? Nie wiem... Jedna część mnie mówiła, że mam wsiąść, ale druga powtarzała, że to zły pomysł, tym bardziej, że miałam ochotę odizolować się od chłopaków.
-Dobrze..-po krótkim namyśle zgodziłam się. Chyba nic się nie stanie jak podwiezie mnie ten kawałek. Nogi mnie trochę bolały, a do domu trochę drogi było.
Wsiadłam do auta, zapięłam pasy i patrzałam przed siebie. Nie chciałam spojrzeć na niego, bo wtedy zaczęłaby się rozmowa, a nie mam ochoty teraz rozmawiać
Jechaliśmy w ciszy, ale czułam, że szatyn chce coś powiedzieć. Wciąż kręcił się na siedzeniu, a gdy już otwierał buzię by wydobyć z siebie słowa, tylko wzdychał i karcił się w myślach, że znów mu się nie udało.
-Jesteśmy.-powiedział, a ja delikatnie odpięłam pasy i schowałam za ucho kosmyk włosów, który wypadł z mojego koka.
-Dziękuję.-odpowiedziałam i wyszłam z auta. Znów chciał coś powiedzieć, ale nie wiedział co. Ja musiałam się mu jakoś odwdzięczyć, więc cofnęłam się szybko do auta i chciałam dać mu buziaka w policzek, lecz gdy usłyszał, że się wracam odwrócił twarz, przez co nasze usta się złączyły. To było magiczne. Nigdy czegoś takiego nie czułam. Nie było to takie uczucie, jak wtedy, gdy całował mnie Alex, to było całkiem inne, lepsze. Nie wahał się odwzajemnić pocałunku, przejechał językiem po mojej dolnej wardze, prosząc o dostęp, ale musiałam to przerwać. Chciałam zmian, a nie wracać do tego. Miałam dość facetów, mimo tego, ze zaczynałam lubić Justina.
Szybko oderwałam się od niego i poczułam jak się czerwienie. Wyszłam z auta, zamknęłam drzwi i pobiegłam do domu.
Gdy weszłam do swojego pokoju, oparłam się o ścianę i zsunęłam się po niej. Siedziałam z twarzą w dłoniach i zastanawiałam się co teraz mam zrobić. Co właśnie się stało? Dlaczego nie miałam ochoty tego przerwać? Dlaczego on tego nie przerwał?
aww! błagam cię daj najszybciej następny :))
OdpowiedzUsuńJEZU SUPER ROZDZIAŁ, JA JUŻ CHCE NASTĘPY, NIE MOGĘ PO PROSTU CZEKAĆ ♥
OdpowiedzUsuńOMG ! chce NN!! rozumiesz haha teraz to się wkręciłam
OdpowiedzUsuńdodaj szybko ^>^
boskie dodaj następny <33
OdpowiedzUsuńawwwwww *.*
OdpowiedzUsuńświetne czekam nn :))
OdpowiedzUsuń