(oczami Amandy)
To było coś bardzo dziwnego. Lucy nigdy tak się nie zachowywała. Polubiła go od razu.
-Chyba cię lubi.-powiedziałam, a on spojrzał na mnie.
-Chyba tak.-zgodził się, ostatni raz pogłaskał klacz i wyszedł. Stanął naprzeciwko mnie, tak blisko, że dzieliły nas tylko centymetry.-A czy jej pani mnie lubi?-spytał, a ja poczułam jak moje policzki robią się czerwone i spuściłam wzrok. On jednak się nie poddał i podniósł mój podbródek tak, że nasze oczy się spotkały.
-Może...-powiedziałam tajemniczo, a gdy zauważyłam, że spogląda raz na moje usta, a raz na oczy i powoli zbliża się niebezpiecznie blisko, szybko ominęłam go i poszłam nakarmić inne zwierzęta.
Justin westchnął i ruszył za mną. Nic nie mówiliśmy, ale czułam na sobie wzrok Justina. Gdy byliśmy przy krowach musiałam nachylić się by nasypać im jedzenia i wtedy poczułam coś bardzo dziwnego w żołądku. Justin gapił się na mój tyłek i mogłabym przysiąc że oblizał usta.
-Gapisz się na mój tyłek?-spytałam po chwili, zerkając na niego przez ramie. Nie odwrócił wzroku, wciąż stał w tej samej pozycji i napalał się na moje pośladki.
-Może...-odpowiedział tak samo jak ja wcześniej, na co się zaśmiałam. Gdy wszystko już zrobiłam, złapałam odruchowo Justina za nadgarstek i wyprowadziłam na zewnątrz. Było strasznie zimno i robiło się coraz ciemniej, ale oto mi właśnie chodziło. Chciałam mu coś pokazać. Coś co mało kto wie. Nie wiem czemu to robię, ale chce go bliżej poznać, chce by mnie bliżej poznał. Chce mu pokazać, że nie jestem zwykłą dziewczyną z miasta w zwykłych nie wyróżniających się ciuchach.
-Mogę wiedzieć gdzie mnie prowadzisz?-spytał niecierpliwy.
-Zobaczysz.-powiedziałam i zrobiłam jeszcze kilka kroków, po czym zatrzymałam się i odwróciłam się do niego przodem. -Zamknij oczy.-powiedziałam, a on spojrzał na mnie pytająco.
-Jak chcesz mnie pocałować, to się nie krępuj.-powiedział żartobliwie, choć wyglądał na bardzo poważnego. Przewróciłam oczami.
-Chce ci coś pokazać, ale zamknij oczy.-powiedziałam, a on chwilę się zastanawiał.-Ufasz mi?-spytałam, a on westchnął i zamknął oczy.
Nie wiedziałam, że mi ufa. To pytanie po protu mi wyskoczyło, ale gdy zobaczyłam, że jednak mi zaufał...kompletnie się tego nie spodziewałam. Teraz byłam pewna, że dobrze robię pokazując mu to miejsce. Pociągnęłam go za rękę i przeszliśmy przez małą polanę. Nagle zatrzymałam się i westchnęłam
-Możesz otworzyć.-powiedziałam, a on powoli zrobił to co kazałam.
-Co to za miejsce?-spytał i rozglądał się wokoło.
-To moje miejsce, moje tajemnicze miejsce.-powiedziałam, a on spojrzał na mnie zdezorientowany.
-To czemu...
-Czemu ci je pokazałam?-przerwałam, a on skinął głową.
-Na początku nie wiedziałam, ale potem mi zaufałeś i ja tobie też zaczynam ufać.-powiedziałam i opuściłam głowę. Podeszłam do wysokiego dęba, strzepałam śnieg z ławki i usiadłam, szatyn zrobił to samo i usiadł koło mnie.-Nie wiem czemu, ale chcę cie bliżej poznać.-powiedziałam i spojrzałam na niego, ale zaraz opuściłam wzrok.-Coś...coś nie pozwala mi cię odrzucić. Nie wiem co się ze mną dzieje, bo nigdy czegoś takiego nie powiedziałabym chłopakowi, ale....dzisiaj wciąż o tobie myślałam. Chciałabym ci tyle powiedzieć. Chciałabym....-zamilkłam i powoli odwróciłam się do chłopaka. Na jego twarzy widniał uśmiech. Przysunął się bliżej mnie i mocno przytulił.
-Też cię lubię Amy.-powiedziałam w moje włosy, a po moim policzku spłynęła zła. Nie wiem czemu, ale się rozkleiłam. Cieszyłam się, w brzuchu czułam stado motyli, a gdy mnie dotykał, po moim ciele przechodziły przyjemne dreszcze. Nagle oderwał się ode mnie i spojrzał mi w oczy.-Zależy mi na tobie-powiedział i otarł moje mokre policzki.-Lubię to jak się uśmiechasz, lubię to jak chodzisz, lubię to jak się czerwienisz..-obydwoje się cicho zaśmialiśmy.-Chcę cię bliżej poznać, chcę byś bliżej poznała mnie, chce być przy tobie w każdej możliwej chwili, bo bez ciebie po prostu wariuje.-powiedział i znów mnie przytulił.
Siedzieliśmy tak przez kilka minut wtuleni w siebie. Obserwowaliśmy gwiazdy i wymyślaliśmy dla nich imiona. Były takie dwie, najjaśniejsze, bardzo blisko siebie. Justin pokazał na nie i powiedział.
-Justin i Amy.-spojrzałam na niego, a on powoli się do mnie zbliżył. Wiedziałam co się teraz stanie. Nie bałam się. Przyznam, że czekałam na to przez cały wieczór. Ostatnio bardzo się zmieniłam. Stałam się odważniejsza i otwarta na nowe rzeczy. Ale to nieważne. Teraz był tak blisko, że czułam jego miętowy oddech na moim ustach. Przybliżył się jeszcze bliżej i szepnął.
-Mogę?-spytał, a ja kiwnęłam głową. Uśmiechnął się i złączył nasze usta. Przejechał językiem po mojej dolnej wardze, prosząc o wejście, nie wahałam się i rozchyliłam usta. Po chwili nasze języki walczyły o dominację. To było coś niesamowitego. Zaczęłam czuć coś dziwnego w brzuchu, coś czego jeszcze nigdy nie czułam. Czyżbym się zakochała?
_____________________________________________________________
Od razu na wstępie chce przeprosić, że nie dodawałam tutaj żadnych rozdziałów. Przepraszam za błędy. Postaram się częściej myśleć nad tym opowiadaniem. Kocham was za komentarze i dziękuję za cierpliwość.
Zapraszam oczywiście do mojego drugiego opowiadania.http://justfallinlovee.blogspot.com/
Aaaaww Jak zawsze świetnie a ten pocałunek na końcu meega <3
OdpowiedzUsuńadhsbvchavschavchasvch juhu ale jaja w końcu się doczekałam ^^
OdpowiedzUsuńoh jak słodko *.* <3
OdpowiedzUsuńomg !!!!! boooski czekałam na taki rozdział <33333333
OdpowiedzUsuń