Nie dawała mi spokoju, wciąż wypytywała i wypytywała. Starałam się powiedzieć jej jak najmniej, ale zawsze znalazła pytanie,którym musiałam powiedzieć jej więcej, niż chciałam.
-Całowaliście się?-nagle spytała, a ja rozszerzyłam oczy i opuściłam głowę. Chyba się zaczerwieniłam na wspomnienie tego wieczoru pod dębem. Nie wiedziałam co odpowiedzieć, a babcia nie dawała za wygraną.
-Tak.-starałam się wyszeptać, tak by nie usłyszała, ale coś mi nie wyszło, bo zaczęła klaskać w dłonie.-Co?-spytałam zdziwiona
-Tak długo czekałam na ten moment, kochanie.-powiedziała radośnie i szybko ucałowała mnie w czoło, po czym przytuliła. Stałam jak wryta. Nie wiedziałam co powiedzieć.Jak to możliwe, że tyle się mną interesowała, a ja tego nie widziałam. Oczywiście wiedziałam, że się troszczy, ale żeby aż tak się ekscytować jednym pocałunkiem.
-Dlaczego?-spytałam, a ona spojrzała na mnie z niedowierzaniem.
-Wnusiu, wiedziałam, że będziecie razem...-podeszła do mnie bliżej i przetarła moje włosy.-Widzę jak na siebie patrzycie, jak on na ciebie patrzy i jak do ciebie mówi....-przerwała i westchnęła.-Pamiętam jak ja z dziadkiem się poznaliśmy....-i znów się zaczyna. Wiedziałam, że zaraz zacznie swoją historyjkę na temat tego jak była młoda, więc musiałam to przerwać.
-Ale my nie jesteśmy jeszcze razem.-powiedziałam i chwyciłam jabłko.
-jeszcze.-podkreśliła, a ja przewróciłam oczami.
-Babciu, ale ja...
-Wiem, że się boisz skarbie, ale wiem, że on się tobą zaopiekuje.-powiedziała i usiadła na przeciwko mnie przy stole.
-Nie znasz go tak jak ja...-spojrzała na mnie pytająco.-On...jest inny.-nadal nie wiedziała o co mi chodzi, więc zaczęłam wyjaśniać.-Kiedyś spał chyba ze wszystkimi dziewczynami jakie spotkał. Nie szanował ich, nie obchodziło go co one czuły. Nie wiem....-przerwałam zaciskając pięści.
-Czy się tobą przypadkiem nie bawi?-dokończyła, a ja skinęłam głową. Nawet nie wiem kiedy, ale po moim policzku spłynęła łza.
-Nie wiem co on do mnie czuje, nie wiem co on o mnie myśli. To prawda, zmienił się i widzę, że zaczyna inaczej postrzegać kobiety, ale...on pewnie chce tylko przyjaźni...nie chce psuć tego co jest między nami.-powiedziałam i spojrzałam na babcie, która przyglądała mi się z ogromną uwagą i przetwarzając wszystko co jej powiedziałam.
-Kochanie...-zaczęła.-Po pierwsze jestem pewna, że wszystko się ułoży, po drugie nie płacz, bo na to przyjdzie jeszcze pora, po trzecie powinniście poważnie porozmawiać.-wymieniała, a ja spojrzałam na nią pytająco.-Widzę jak na siebie patrzycie i nie mogę znieść waszych gierek. Powinnaś powiedzieć mu co myślisz i jak się czujesz. Powinien wiedzieć jak to wszystko postrzegasz, zanim będzie za późno.-wytłumaczyła, a ja skinęłam głową.
-Masz rację babciu.-wytarłam policzki.-Dziękuje-dodałam.
(oczami Justina)
Rozmawiałem z mamą i powiedziałem gdzie jestem i jak się czuję. Martwiła się, a ja ostatnio dużo myślałem i postanowiłem jej wybaczyć. To moja mama i nie chce się z nią kłócić. Za długo nie było jej przy mnie i chce to nadrobić.
Gdy zszedłem na dół chciałem od razu zobaczyć Amy. Nie mogłem wytrzymać chwili bez niej i czułem, że muszę z nią być. Zatrzymałem się jednak za drzwiami, bo usłyszałem kawałek rozmowy.
-Nie wiem co on do mnie czuje, nie wiem co on o mnie myśli. To prawda, zmienił się i widzę, że zaczyna inaczej postrzegać kobiety, ale...on pewnie chce tylko przyjaźni...nie chce psuć tego co jest między nami.-powiedziała Amy i pociągnęła nosem. Płakała?
-Kochanie...-zaczęła jej babcia.-Po pierwsze jestem pewna, że wszystko się ułoży, po drugie nie płacz, bo na to przyjdzie jeszcze pora, po trzecie powinniście poważnie porozmawiać.-zapadła chwila ciszy.-Widzę jak na siebie patrzycie i nie mogę znieść waszych gierek. Powinnaś powiedzieć mu co myślisz i jak się czujesz. Powinien wiedzieć jak to wszystko postrzegasz, zanim będzie za późno.-wytłumaczyła, a ja skinęłam głową.
-Masz rację babciu.-wytarłam policzki.-Dziękuje-dodałam.
Nie rozumiem o co chodziło. Dlaczego Amy płakała? O kogo chodziło? Nie mam pojęcia. Chce by Amy się uśmiechała, by nigdy nie była smutna. Chce ją przytulać i mówić jej jak bardzo jest piękna. Chce...chce....Chcę by była ze mną już na zawsze. A jeśli ona w kimś już się zakochała? Jeśli w tej rozmowie chodziło o tego właśnie gościa? Nie mogę jej stracić, nie chce!
Szybko wszedłem do kuchni i dałem Amy buziaka w policzek.
-Zjadłaś?-spytałem, a ona zdziwiona moim zachowaniem nie wiedziała co powiedzieć.
-umm....tak.-odpowiedziała jąkając się.
-To świetnie.-powiedziałem i uśmiechnąłem się do niej.-Zabieram cię gdzieś.-powiedziałem, a ona spojrzała raz na mnie raz na babcie.-Jeśli mogę oczywiście.-spojrzałem błagalnym wzrokiem na babcie Amy.
-Tak, to wspaniały pomysł.-odpowiedziała
-Ale...-zaczęła Amy, ale jej babcia skarciła ją wzrokiem
-Masz iść z tym miłym chłopakiem i zrobić to co miałaś zrobić.-powiedziała szyfrem jej babcia.
-Dobrze.-odpowiedziała Amy, a ja się uśmiechnąłem.
**********************************
Chciałem ją zabrać, gdzieś gdzie będzie jej jak w domu, gdzie czuła się swobodnie i mogła być sobą. Często rozmawiałem z jej babcią i mówiła, że jest takie miejsce, gdzie Amy lubiła przebywać. Widziałem to miejsce jak jechałem tutaj w poszukiwaniu dziewczyny, więc spokojnie tam trafię.
Gdy Amy się szykowała, ja przygotowałem koc i koszyk z jedzeniem. Wszystko spakowałem do samochodu i wróciłem do domu. Na schodach stała już wyszykowana, ślicznie ubrana Amy.
-Ummm...gotowa?-spytałem, a ona skinęła głową i podeszła bliżej.-Ślicznie wyglądasz księżniczko.-gdy to powiedziałem na jej policzkach pojawił się lekki rumieniec.
Awww *.* :'( płacze i nie wiem czemu.. Jezu to takie piękne... :< matko... Pisz dalej bo normalnie nie wiem co ze sobą zrobić... Cudowne.. <3
OdpowiedzUsuńAaaaaaw... <3 Booosko.. pisz szybko nastepny ;3
OdpowiedzUsuńaaa!!!!! bOOOski,Justin jest teraz cudny :D
OdpowiedzUsuńnastępny dodaj,ale teraz szybciej babooo <333333
boskieee!!!!!!!!
OdpowiedzUsuń