poniedziałek, 22 lipca 2013

Rozdział 41

(oczami Amandy)
Już jutro mam zawody. Cieszę się, ponieważ od zawsze lubiłam jeździć na koniach, a tym bardziej na Lucy. Bardzo dużo ostatnio trenowałyśmy, ale w trudnych chwilach zawsze mieliśmy pomoc Justina. Wspierał nas i powtarzał, że nie można się poddawać i że wierzy, że wygramy te zawody. Kocham go, jest dla mnie bardzo ważny i cieszę się, że jest ze mną gdy go potrzebuję.
                Obudziłam się i już wiedziałam, że będę miała lenia.
-Kochanie, czas wstawać.- usłyszałam zachrypnięty głos Justina.
-Jeszcze pięć minut.- wymamrotałam w poduszkę.
-Już pięć minut minęło, a teraz wstawaj i chodź na śniadanie.- powiedział i pocałował mnie w czoło.
-Justin?
-Hym?- spojrzał na mnie z zaciekawieniem
-Kocham cię.- powiedziałam i dałam mu buziaka.
-Ja ciebie też – powiedział mi w usta i pogłębił pocałunek. Po chwili jednak odsunął się ode mnie i szeroko się uśmiechnął.- Wstawaj.- powiedział i wyszedł z pokoju.
Westchnęłam i zakryłam się kołdrą. Gdy już miałam zasnąć do pokoju wparował Justin i rzucił się na mnie.
-Aaa…. Justin głupku złaź ze mnie.- powiedziałam, a on udał, że tego nie słyszy i leżał dalej.
-Justin kochanie, już wstaje, więc proszę zejdź ze mnie.- powiedziałam łagodniej, a on od razu się uśmiechnął i wstał. Ściągnął ze mnie kołdrę i przerzucił przez ramię.
-Idziemy na śniadanie.- powiedział i zaniósł mnie do kuchni.
-Boże, dzieci, co wy robicie? – spytała zdziwiona babcia.
-To wszystko jego wina.- powiedziałam oburzona.
-Ale to ty księżniczko, nie chciałaś wstać, a dzisiaj pamiętaj jest ostatni dzień przed zawodami.- powiedział i dał mi buziaka w policzek.
-Ale mi się nie chce dzisiaj ćwiczyć.- powiedziałam oburzona.
-Dzisiaj nie będziesz ćwiczyć, ale zabieram cię gdzieś.- powiedział tajemniczo.
-Gdzie?- spytałam zainteresowana.
-Daleko.- powiedział i wyszedł z kuchni
-Babciu a ty wiesz gdzie?- spytałam próbując coś z niej wyciągnąć.
-Ja nic nie wiem.- powiedziała i tak ja Justin wyszła z kuchni.
                Westchnęłam i zjadłam śniadanie. Odstawiłam talerz do zlewu i poszłam do siebie się przebrać. Na łóżku już miałam uszykowany zestaw, co mnie bardzo zdziwiło, ale domyśliłam się, że to sprawka Justina. No nic. Poszłam do łazienki, wzięłam szybki prysznic i wyszłam owijając się ręcznikiem. Rozczesałam jeszcze mokre włosy, wysuszyłam swoje ciało i ubrałam przygotowany strój. Zrobiłam lekki makijaż, podsuszyłam włosy i opuściłam je na ramiona, po czym gotowa wyszłam z łazienki. Zabrałam jeszcze torebkę z pokoju, po czym zeszłam na dół, gdzie stał Justin i… Mark?
-A co ty tu robisz?- spytałam zdziwiona
-Chciałbym z tobą porozmawiać.- powiedział trochę zdenerwowany
-O co chodzi?- spytałam zdezorientowana
-Na osobności?- spojrzał na Justina.
-Dobra, chodź, ale szybko.- powiedziałam i złapałam go za rękę. Weszliśmy do salonu i usiedliśmy na sofie.
-A więc? Co chciałeś?- spytałam zniecierpliwiona
-Wiem, że wybieram sobie najgorszy moment w życiu, ale…- przerwał i opuścił głowę.
-No wyduś to z siebie.- powiedziałam poirytowana
-Kocham cię.- powiedział szybko
-Co?- byłam w szoku
-Kocham cię i nie mogę przestać o tobie myśleć. Wiem, że jesteś z Justinem, ale chciałem, żebyś to wiedziała. Bardzo dużo dla mnie znaczysz i wiem, że ja dla ciebie też. Wtedy gdy cię pocałowałem to nie był przypadek. Chciałem cię pocałować i nie odpuszczę…. – zapadła cisza. Nie wiedziałam co powiedzieć. Lubię go, ale jako przyjaciela. Jest dla mnie jak brat. Po drugie kocham Justina i nie zamierzam tego zmieniać. –Proszę powiedz coś..-błagał. Wstałam i odeszłam kawałek.
-Wyjdź proszę.- powiedziałam łagodnie
-Ale…
-Wyjdź- powiedziałam głośniej. Widziałam, że chciał coś powiedzieć, ale do pokoju wszedł Justin.
-Przemyśl to co ci powiedziałem.- powiedział i wyszedł. Usiadłam z powrotem na sofie i schowałam twarz w dłonie, po czym się rozpłakałam. Justin zauważył co się dzieje i podszedł mnie przytulić.
(oczami Justina)
Nie wiem co on jej powiedział i nie wiem co zrobił, ale załamała się. Nie mogła nic z siebie wydusić. Płakała, a ja nie wiedziałem jak jej pomóc.
-Nie płacz.- powiedziałem i tuliłem ją mocniej.
-To nie tak miało być.- powiedziała przez łzy.
-Już dobrze, nie płacz.- mówiłem i głaskałem ją po głowie.- Chodź, zabieram cię gdzieś.- powiedziałem i wytarłem jej mokry policzek.
-Justin, przepraszam, ale nie najlepiej się teraz czuję, chyba pójdę się położyć.- powiedziała i  i chciała odejść, ale złapałem ją za rękę.
-Obiecuję, że poczujesz się lepiej. Chodź.- powiedziałem, a ona chwilę się zastanawiała po czym się zgodziła. Zaprowadziłem ją w nasze miejsce. Pod magiczny dąb, gdzie lubiła przebywać w takich chwilach, gdy nie wiedziała co dalej zrobić. Na początku była zdziwiona dlaczego ją tu przyprowadziłem, ale po chwili zrozumiała, że to dobre miejsce na przemyślenia.  Usiedliśmy na bujanej huśtawce i nic nie mówiliśmy. Zatraciliśmy się w swoich rozmyśleniach i cieszyliśmy się swoim towarzystwem.

(oczami Amandy)
I za to kocham Justina. Nic nie muszę mówić, a on mnie tak rozumie. Wiedział, że potrzebuję pomyśleć, a huśtawka pod dębem jest najlepszym miejscem.  Nie mogłam przestać myśleć o sprawie z Markiem. Czy to koniec naszej przyjaźni? Czy teraz będę musiała go unikać by nie czuć się niekomfortowo?  Dlaczego ja? Dlaczego mnie musiało to spotkać?
-Dziękuję- wyszeptałam
-Za co?- spytał zdziwiony
-Za to, że jesteś i że mi tak pomagasz.- powiedziałam i złączyłam nasze usta w krótkim, ale pełnym uczuć pocałunku.
-Nie ma za co księżniczko. Wszystko dla ciebie.- powiedział i znów zapadła cisza. Siedzieliśmy tak dosyć długo, ale nie było nam źle.
-Kocham cię.- wyszeptał mi we włosy
-Ja ciebie też.- odpowiedziałam i mocniej się do niego wtuliłam, przymykając oczy. Nawet nie wiem kiedy zasnęłam.

6 komentarzy:

  1. super!!!!!!!!!!!!! to opowiadanie jest zajebiste !! czekam na kolejne rozdzialy kicia :* <3

    OdpowiedzUsuń
  2. Bdjdudbdgsjmsk super rozdział <33

    OdpowiedzUsuń
  3. ach jacy oni słodcy :))<333

    OdpowiedzUsuń
  4. Wspaniały blog, i super roździał :3

    Zapraszam do mnie, dopiero zaczynam. :)
    http://nasciemarzen.blogspot.com/

    OdpowiedzUsuń
  5. Kurde noo ! To jest niesamowite ile umiesz przesłać emocji w jednym rozdziale ! Jejku.. Gratuluje to jest cudowne.

    OdpowiedzUsuń