środa, 7 sierpnia 2013

Rozdział 45

(Justin)
Ten pomysł może nie był najlepszy, ale jedyny jaki wpadł mi do głowy. Musi się udać. Nie mogę pozwolić by Amy już więcej się nie obudziła. Kocham ją bardzo mocno i oddam wszystko by znów zobaczyć jej uśmiechniętą twarz.
-No, ale jaki to pomysł? Mów, Justin!- pośpieszali mnie.
-Zorganizujemy zbiórkę pieniędzy.- powiedziałem, a oni...NIC.- Zły pomysł?-spytałem zdezorientowany.
-To dobry pomysł, ale w miasteczku jest mało ludzi, a pieniędzy też zbyt dużo nie mają.-wytłumaczyła mama Amy.
-Rozumiem, ale jeśli zaprosimy ludzi z miasta to...
-Tak, ale oni nie znają Amy, a po drugie to trzeba dużo organizacji...-przerwał tata Amy.
-Do tego musi być coś co ściągnie ich tutaj, bo sama zbiórka nie będzie dla nich interesująca.- dokończyła mama Amy.
-To nie problem. Każdy coś zaprezentuje.-powiedziałem.-Ja zagram i zaśpiewam-pokazałem na gitarę.-Babcia Amy może pokazać swoje sztuki kulinarne, a Daniel...a ty co potrafisz?- spojrzałem na małego.
-Ja mogę żonglować piłeczkami.-powiedział dumnie.
-No widzicie...damy radę.-powiedziałem.- Musze pomóc Amy. Nie zostawię jej i do ostatniej minuty będę zbierał te głupie pieniądze.-powiedziałem i spojrzałem na nich wyczekująco. Zapadła cisza. Wszyscy się nad czymś zastanawiali, gdy nagle odezwała się babcia mojej ukochanej.
-On ma racje. To się uda, tylko musimy wziąć się za to razem.-powiedziała stanowczo.- Może i jestem stara, ale nadal mam energie by pomóc mojej wnuczce.-powiedziała na co wszyscy zachichotali.
-Dobrze, a więc zaczynajmy.
Wszyscy się wzięli do pracy. Mama Amy zaprała się za zaproszenia, tata za organizację miejsca, Daniel poszedł ćwiczyć, a babcia zaczęła zdzwonić do koleżanek by pomogły w gotowaniu. Byli tak zajęci, że nie zauważyli nawet, że wyszedłem. Musiałem gdzieś pójść. Wiedziałem, że tam będzie i ona. Może nie ciałem al duszą. Tak, więc poszedłem pod ten sam dąb co chodziłem z Amy. Usiadłem na ławce i spojrzałem w niebo. Było już ciemno, a na niebie pojawiały się pierwsze gwiazdy.
-Hej skarbie..-powiedziałem.- Wymyśliłem jak ci pomóc.- pochwaliłem się, a po moim policzku spłynęła łza.- Obiecuję ci, że wrócisz do nas. Nie pozwolę ci odejść, bo jeśli ty umrzesz to i ja to zrobię.-powiedziałem przez łzy.-Wiem, że ostatnio mało cię odwiedzałem w szpitalu, ale...musiałem wymyślić jak ci pomóc. Kocham cię i tęsknie.-powiedziałem i złożyłem ręce jak do modlitwy. Ostatnio często się modliłem. Miałem o kogo i wiedziałem, że Bóg mnie wysłucha i pomoże przetrwać ten trudny okres.
**************************************
Minęło kilka dni od czasu wymyślenia mojego genialnego panu. Już drugi dzień trwa festyn, a my nadal nie mamy nawet połowy tych pieniędzy. Dziś nadeszła moja kolej na pokazanie co potrafię. Strasznie się denerwuję, bo ostatnio jak śpiewałem to było w domu, jak byłem mały. Potem przestałem i zostawiłem to dla kogoś innego.
-A teraz zapraszam na scenę Justina Biebera.-powiedziała mama Amy, a ja wszedłem i usiadłem na krześle.
-Hej, jestem Justin i zagram dla was mój utwór. Tę piosenkę dedykuję mojej ukochanej Amy, na którą właśnie zbieramy pieniądze. Kocham ją bardzo mocno i zrobię wszystko by znów zobaczyć jej uśmiech.-powiedziałem i zacząłem grać. Piosenkę nazwałem "Fall"
-Let me tell you a story
About a girl and a boy
He fell in love for his best friend
When she’s around, he feels nothing but joy
But she was already broken, and it made her blind
But she could never believe that love would ever treat her right
But did you know that I love you? or were you not aware?
You’re the smile on my face
And I ain’t going nowhere
I’m here to make you happy, I’m here to see you smile
I’ve been wanting to tell you this for a long while

Who’s gonna make you fall in love
I know you got your wall wrapped on all the way around your heart
You’re not gon’ be scared at all, oh my love
But you can’t fly unless it lets ya,
You can’t fly unless it lets ya, so fall
Well I can tell you’re afraid of what this might do
Cause we got such an amazing friendship and that you don’t wanna lose
I don’t wanna lose it either
I don’t think I can stay sitting around while you’re hurting babe
Come take my hand
Did you know you’re an angel? who forgot how to fly
Did you know that it breaks my heart everytime to see you cry
Cause I know that it pains if he’s gone everytime he move over on the shoulder you crying
And I hope by the time that I’m done with this song that I figure out

Who’s gonna make you fall in love
I know you got your wall wrapped on all the way around your heart
You’re not gon’ be scared at all, oh my love
But you can’t fly unless it lets ya,
You can’t fly unless it lets ya, so fall

I will catch you if you fall
I will catch you if you fall
I will catch you if you fall
But if you spread your wings
You can fly away with me
But you can’t fly unless it lets ya,
You can’t fly unless it lets ya so fall

Who’s gonna make you fall in love
I know you got your wall wrapped on all the way around your heart
You’re not gon’ be scared at all, oh my love
But you can’t fly unless it lets ya,
You can’t fly unless it lets ya,

So fall in love
I know you got your wall wrapped on all the way around your heart
You’re not gon’ be scared at all, oh my love
But you can’t fly unless it lets ya,
You can’t fly unless it lets ya, so fall

I will catch you if you fall
I will catch you if you fall
I will catch you if you fall

If you spread your wings
But you can’t fly unless it lets ya
Let yourself fall
You can fly away with me

Wszyscy stali jak wryci, a ja nie wiedziałem o co chodzi. U niektórych osób widziałem nawet łzy w oczach, ale nadal nie rozumiałem o co dokładnie chodzi. Po chwili zaczęły się wielkie oklaski i piski ze strony dziewczyn, nie przejmowałem się jednak tym, bo ja już mam swoją księżniczkę i nie zamierzam jej zostawić.
 Zszedłem powoli ze sceny, a tam zostałem zaatakowany, przez mamę i moje rodzeństwo.
-Justin!-krzyknęła Jazmyn.
-Hej, księżniczko, co wy tu robicie? -spytałem zdziwiony.
-Jak to co, przyjechaliśmy wam pomóc. Amy wiele dla nas zrobiła, a widząc ciebie szczęśliwego u jej boku, musieliśmy przyjechać.-powiedziała mama.
-Dzięki mamo.-powiedziałem i dałem jej buziaka w policzek.
-Widzieliśmy twój występ, byłeś genialny.- podbiegły do nas dziewczyny.
-Dzięki.- podrapałem się po karku, a kątem oka widziałem chichoczącą mamę.
-Dasz na autograf? Kochamy cię.- piszczały i płakały, a ja nie wiedziałem co zrobić.
-Pewnie.-powiedziałem i podpisałem kilka kartek.
-Ale masz fanki.-podszedł do mnie Ian.
-Ian? A ty co tutaj robisz?- spytałem zdziwiony.
-Przyjechałem do kumpla, nie mogę?- spytał zdziwiony.
-Pewnie, że możesz.-powiedziałem.
-Ta cała Amy wiele dla ciebie znaczy widzę.-powiedział, a ja skinąłem głową.
-Nawet nie wiesz jak wiele- odeszliśmy na bok, gdzie nikogo nie było.
-No, ale myślę, że jak się nie obudzi, albo nie zbierzecie kasy to wrócisz do nas, prawda?- spytał, a ja spojrzałem na niego pytająco.
-Ona się obudzi! Nie dopuszczam do siebie innej myśli.- powiedziałem zdenerwowany.
-No dobrze,dobrze, ale jeśli nie, to....
-Daj spokój! Ona się obudzi, a jeśli nie to...umrę razem z nią.- powiedziałem i odszedłem, jednak słyszałem jak krzyczy.
-Ona źle na ciebie działa, stary.-ale nie zwróciłem na to zbytniej uwagi i poszedłem dalej.  Jak on mógł tak pomyśleć? Co mu strzeliło do głowy? Jest moim przyjacielem...powinien mnie wspierać, a nie dołować.
-Justin!-usłyszałem kobiecy głos, odwróciłem się i zobaczyłem... Belle? Ten dzień jest coraz dziwniejszy...
________________________________________________________

Od razu przepraszam za jakiekolwiek błędy. Dzięki za komentarze i zapraszam również do innych opowiadań, oraz do mojej nowej stronki http://bieberfever-blog.blogspot.com/ proszę o komentarze. :D

3 komentarze:

  1. aaaaaaaaaaa!....super rozdział już chce następny !!! piszesz to z takim uczuciem :D

    OdpowiedzUsuń
  2. Ahagahqbsuacsu cudny rozdział :3

    OdpowiedzUsuń
  3. boski!!aa!czekam niecierpliwie na kolejny ! <3

    OdpowiedzUsuń