-Oh..., jeszcze pięć minut.!-krzyknęłam przewracając oczami.
-Już dałam ci pięć minut!
Znowu przewróciłam oczami i usiadłam. Rozejrzałam się po pokoju i przetarłam oczy. Lekko zaspana, wstałam i złapałam za wczoraj przyszykowane ciuchy. Otworzyłam drzwi i zobaczyłam mojego młodszego brata, który właśnie kierował się w stronę łazienki. Nie mogłam na to pozwolić, bo specjalnie siedziałby tam bardzo długo, a ja nie chciałam iść do szkoły bez porannego prysznica. Szybko podbiegłam do drzwi od łazienki i zakluczyłam się.
-Ej!-krzyknął Daniel.-To nie sprawiedliwe, byłem pierwszy.
-Jak widać ja jestem w łazience, więc to ja byłam pierwsza.-powiedziałam i uśmiechnęłam się do siebie.
Ściągnęłam piżamę i weszłam pod prysznic. Uwielbiałam czuć jak krople wody spływają po moim ciele. Poprawiało mi to humor i nie byłam aż tak śpiąca po tym.
-Amanda!-krzyknęła mama stojąca już pod drzwiami od łazienki.
-Już wychodzę!-krzyknęłam wiedząc, że i tak zaraz będzie kazać mi wyjść.
Wytarłam ręcznikiem włosy i ciało, a następnie się ubrałam. Nie byłam zbyt bogata, żeby kupić sobie ładne ciuchy, więc nie wyglądałam jak reszta dziewczyn z mojej szkoły. Nie umiałam się malować, ani w ogóle ładnie wyglądać, ale nie miałam nic do siebie, bo dla mnie ważne co jest w środku, a nie to co na zewnątrz, w końcu nie ocenia się książki po okładce. Uczesałam włosy w kucyk, umyłam zęby i wyszłam
-No nareszcie.-powiedział przewracając oczami, Daniel.
Zeszłam na dół i przywitałam się z mamą. Pocałowałam ją w policzek i usiadłam przy stole. Szybko zjadłam moje ulubione płatki i schowałam drugie śniadanie do torby. Wypiłam do końca herbatę i odeszłam od stołu.
-Pa mamo.-powiedziałam otwierając drzwi.
-Pa, skarbie. Tylko uważaj na lekcji.-krzyknęła
-Oczywiście.-uśmiechnęłam się i wyszłam.
Poszłam w stronę przystanku, gdzie zaraz miał przyjechać autobus do szkoły. Wsiadłam i zajęłam swoje codzienne miejsce obok kierowcy. Nikt tam nie siadał oprócz mnie i mojej najlepszej przyjaciółki Belli.
-Hej!-powiedziała
-Hej, Amy. Siadaj.-powiedziała Balla, poklepując miejsce obok siebie.
-Umiesz na historię?-spytałam
-Tak średnio, ale możemy nie gadać o lekcjach?-spytała przewracając oczami.
-Czemu?-spytałam zdziwiona
-Kocham cię, ale za dużo się uczysz. Wyluzuj trochę.-powiedziała
-Ohh..., ale..
-Żadnych "ale".-przerwała mi.
-Dobra, to już nic nie mówię.
Po 10 minutach dojechałyśmy i wysiadłyśmy. Bella nie była ze mną w klasie, więc przytuliłam ją na pożegnanie i ruszyłam w stronę klasy. Jak zwykle byłam jako pierwsza. Usiadłam na końcu sali, tak by nikt mnie nie widział i wyciągnęłam zeszyt. Gdy zadzwonił dzwonek wszyscy weszli do klasy. Po chwili przyszła również nauczycielka, przywitała się i usiadła za biurkiem. Jak zwykle spóźniony przyszedł Justin. Kiblował 2 razy, więc teraz jest ze mną w klasie. To najprzystojniejszy, najpopularniejszy chłopak w szkole. Ja dla takich jak on jestem niezauważalna. Usiadł na swoim miejscu w ostatniej ławce, przy oknie i przeczesał ręką swoje włosy. Nauczycielka sprawdziła obecność i zaczęła pytać. Postawiła chyba pięć jedynek, po czym wywołała mnie. Wstałam z lekką niechęcią, bo wiedziałam jak inni zareagują. Już gdy przechodziłam między ławkami słyszałam jak się śmieją i krzyczą pod nosem"kujon", "dziwak","pokraka", ale jak zwykle przegryzłam środek policzka i powstrzymywałam łzy.
Wypytała o kilka rzeczy, na które z coraz większym strachem odpowiadałam. Znałam odpowiedzi, ale im więcej mówiłam tym gorsze wyzwiska słyszałam. Jak zwykle dostałam pięć i wróciłam do ławki chowając głowę.
Wyciągnęłam mój zeszyt z rysunkami i zaczęłam się wyżywać poprzez obrazek. Narysowałam dziewczynę ubraną na czarno, siedziała w kącie i płakała, a dookoła były chmurki z wyzwiskami i śmiechem innych.
Nagle odrywając głowę od zeszytu poczułam jak ktoś się mi przygląda. Rozejrzałam się, a mój wzrok zatrzymał się na szatynie z brązowymi oczami. Justin skrzywił głowę i wpatrywał się we mnie jakby próbował coś zrozumieć. Czując jak moje policzki się czerwienią odwróciłam wzrok i dokończyłam rysunek. Byłam trochę zła, więc wyrwałam i zgniotłam kartkę, a potem rzuciłam w stronę śmietnika. Nie trafiłam, więc chciałam podejść i podnieść kiedy zadzwonił dzwonek i zrezygnowałam. Spakowałam książki i wyszłam z sali.
Spotkałam Bellę, która jak widać też nie miała dobrego humoru.
-Uh... ten facet od chemii mnie wykończy-powiedziała wkurzona
-Co się stało?-spytałam
-Znowu zadał jakieś chińskie zadanie i pewnie znowu dostanę jedynkę.-powiedziała i skrzyżowała ręce na klatce piersiowej
-Ja ci pomogę.-powiedziałam gładząc ją po ramieniu.
-Przecież nie będziesz za mnie zadań robić. Sama coś wymyślę.-powiedziała opuszczając ręce
-Nie zrobię za ciebie zadania, ale ci je wytłumaczę
-Dzięki. Dobrze jest mieć koleżankę kuj... -zamknęła buzię, po czym dokończyła-mądralę.
Uśmiechnęłam się. Do końca przerwy siedziałyśmy i gadałyśmy, tak samo jak na kolejnych. Lekcje minęły bardzo szybko, po ostatnim dzwonku wyszłam z sali i poszłam do swojej szafki. Wyciągnęłam książki potrzebne na jutro i włożyłam do torby. Próbując zapiąć zamek od torby szłam przed siebie i nagle na kogoś wpadłam. Upadłam i z bolącym tyłkiem spojrzałam w górę. Justin stał i patrzał ze zdziwieniem.
-Prze-przepraszam-wyszeptałam wstając.
-Spoko, ale następnym razem patrz jak chodzisz.-powiedział sucho i razem z kumplami mnie ominął szerokim łukiem
Wyszłam ze szkoły i poszłam na autobus. Zajęłam swoje miejsce i przez całą drogę powrotną wpatrywałam się w okno. Wysiadłam i ruszyłam w stronę drzwi.
-Hej mamo, hej tato!-krzyknęłam wchodząc do domu
-Hej, jak w szkole?-spytała mama
-Dobrze, a gdzie tata?-spytałam zdziwiona
-Jeszcze w pracy, musiał trochę dłużej zostać.
-Aha, a co na obiad?-czułam jak burczy mi w brzuchu na samą myśl i złapałam się za brzuch.
-Zaraz będzie gotowe.-powiedziała mama z uśmiechem na twarzy.
-To super.-dodałam i pobiegłam na górę do swojego pokoju.
Rzuciłam torbę na łóżko i zeszłam na dół. W kuchni unosiły się zapachy ziemniaków i smażonego kurczaka. Pomogłam nakryć do stoły i zajęłam swoje miejsce. Zaraz potem przyszedł tata i mój młodszy brat. Wszyscy głodni podeszli do stołu i zaczęliśmy jeść
-Mmmm.. było pyszne-powiedziałam wycierając twarz chusteczką.-Dziękuję.-dodałam i odeszłam od stołu.
Wróciłam do pokoju i zaczęłam się uczyć. Nie wiem czemu,ale już tak mam. To już chyba jest naturalne. Odrobiłam lekcje i znów nie miałam co robić. Nudziło mi się strasznie, a Bella nie mogła przyjść, bo dostała karę za oceny. Poszłam się umyć i przebrać w piżamę. Złapałam za szkicownik i ołówek, a ręka sama zaczęła rysować. Przypomniały mi się oczy szatyna, które przenikały mnie, szukając jakieś informacji. Nie zrozumiałam dlaczego tak się patrzył, bo to chyba był pierwszy raz kiedy na mnie spojrzał, a tym bardziej odezwał się. Mimo, że chamsko, ale to u niego normalne, więc jakoś to przeżyję. Po skończeniu wpatrywałam się w niego leżąc na łóżku i zasnęłam.
Wypytała o kilka rzeczy, na które z coraz większym strachem odpowiadałam. Znałam odpowiedzi, ale im więcej mówiłam tym gorsze wyzwiska słyszałam. Jak zwykle dostałam pięć i wróciłam do ławki chowając głowę.
Wyciągnęłam mój zeszyt z rysunkami i zaczęłam się wyżywać poprzez obrazek. Narysowałam dziewczynę ubraną na czarno, siedziała w kącie i płakała, a dookoła były chmurki z wyzwiskami i śmiechem innych.
Nagle odrywając głowę od zeszytu poczułam jak ktoś się mi przygląda. Rozejrzałam się, a mój wzrok zatrzymał się na szatynie z brązowymi oczami. Justin skrzywił głowę i wpatrywał się we mnie jakby próbował coś zrozumieć. Czując jak moje policzki się czerwienią odwróciłam wzrok i dokończyłam rysunek. Byłam trochę zła, więc wyrwałam i zgniotłam kartkę, a potem rzuciłam w stronę śmietnika. Nie trafiłam, więc chciałam podejść i podnieść kiedy zadzwonił dzwonek i zrezygnowałam. Spakowałam książki i wyszłam z sali.
Spotkałam Bellę, która jak widać też nie miała dobrego humoru.
-Uh... ten facet od chemii mnie wykończy-powiedziała wkurzona
-Co się stało?-spytałam
-Znowu zadał jakieś chińskie zadanie i pewnie znowu dostanę jedynkę.-powiedziała i skrzyżowała ręce na klatce piersiowej
-Ja ci pomogę.-powiedziałam gładząc ją po ramieniu.
-Przecież nie będziesz za mnie zadań robić. Sama coś wymyślę.-powiedziała opuszczając ręce
-Nie zrobię za ciebie zadania, ale ci je wytłumaczę
-Dzięki. Dobrze jest mieć koleżankę kuj... -zamknęła buzię, po czym dokończyła-mądralę.
Uśmiechnęłam się. Do końca przerwy siedziałyśmy i gadałyśmy, tak samo jak na kolejnych. Lekcje minęły bardzo szybko, po ostatnim dzwonku wyszłam z sali i poszłam do swojej szafki. Wyciągnęłam książki potrzebne na jutro i włożyłam do torby. Próbując zapiąć zamek od torby szłam przed siebie i nagle na kogoś wpadłam. Upadłam i z bolącym tyłkiem spojrzałam w górę. Justin stał i patrzał ze zdziwieniem.
-Prze-przepraszam-wyszeptałam wstając.
-Spoko, ale następnym razem patrz jak chodzisz.-powiedział sucho i razem z kumplami mnie ominął szerokim łukiem
Wyszłam ze szkoły i poszłam na autobus. Zajęłam swoje miejsce i przez całą drogę powrotną wpatrywałam się w okno. Wysiadłam i ruszyłam w stronę drzwi.
-Hej mamo, hej tato!-krzyknęłam wchodząc do domu
-Hej, jak w szkole?-spytała mama
-Dobrze, a gdzie tata?-spytałam zdziwiona
-Jeszcze w pracy, musiał trochę dłużej zostać.
-Aha, a co na obiad?-czułam jak burczy mi w brzuchu na samą myśl i złapałam się za brzuch.
-Zaraz będzie gotowe.-powiedziała mama z uśmiechem na twarzy.
-To super.-dodałam i pobiegłam na górę do swojego pokoju.
Rzuciłam torbę na łóżko i zeszłam na dół. W kuchni unosiły się zapachy ziemniaków i smażonego kurczaka. Pomogłam nakryć do stoły i zajęłam swoje miejsce. Zaraz potem przyszedł tata i mój młodszy brat. Wszyscy głodni podeszli do stołu i zaczęliśmy jeść
-Mmmm.. było pyszne-powiedziałam wycierając twarz chusteczką.-Dziękuję.-dodałam i odeszłam od stołu.
Wróciłam do pokoju i zaczęłam się uczyć. Nie wiem czemu,ale już tak mam. To już chyba jest naturalne. Odrobiłam lekcje i znów nie miałam co robić. Nudziło mi się strasznie, a Bella nie mogła przyjść, bo dostała karę za oceny. Poszłam się umyć i przebrać w piżamę. Złapałam za szkicownik i ołówek, a ręka sama zaczęła rysować. Przypomniały mi się oczy szatyna, które przenikały mnie, szukając jakieś informacji. Nie zrozumiałam dlaczego tak się patrzył, bo to chyba był pierwszy raz kiedy na mnie spojrzał, a tym bardziej odezwał się. Mimo, że chamsko, ale to u niego normalne, więc jakoś to przeżyję. Po skończeniu wpatrywałam się w niego leżąc na łóżku i zasnęłam.
śmieszne :) zarazem przykre jak ją traktują czekam na następny :))
OdpowiedzUsuńno śmieszne czekam na rozwinięcie akcji ;3
OdpowiedzUsuńwciąga i też czekam na rozwinięcie akcji :P
OdpowiedzUsuń