poniedziałek, 22 kwietnia 2013

Rozdział 13

MIESIĄC PÓŹNIEJ.
    (oczami Amy)
     Obudziłam się dosyć wcześnie, przeciągnęłam się i ostatni raz ziewnęłam, po czym wstałam i ruszyłam w stronę łazienki. Ostatnio mój brat coraz rzadziej próbuje mi dokuczyć i nie ściga się ze mną do łazienki. Co on robi w tym pokoju? Zawsze, gdy wychodziłam z pokoju on na przekór wchodził mi w drogę i zajmował łazienkę... a teraz? Co się stało? W ogóle dlaczego ja się tym tak przejmuję? To dla mnie dobrze, więc nie będę się w to zagłębiać. Wzięłam poranny prysznic i owinęłam się szczelnie ręcznikiem. Wszyłam z łazienki i zobaczyłam mojego młodszego brata, który ledwo stał na nogach i otwierał oczy.
-Przesuń się!-krzyknął zaspany i wypchnął mnie bardziej na korytarz, po czym wszedł do łazienki trzaskając drzwiami.
-Dziwak.-powiedziałam pod nosem.
     Weszłam do pokoju i zaczęłam szperać po moich szafach. Ostatnio wiele się zmieniło, to znaczy ja się zmieniłam. Odkąd poznałam Alexa często ze sobą gadamy i spotykamy się. Nie przeszkadza mu to jak się ubieram czy zachowuje, ale mnie zaczęło to wkurzać i postanowiłam małymi kroczkami wydorośleć i zmienić coś w sobie. On jest bardzo kochany i mnie rozumie. Cieszę się, że mam takiego przyjaciela.
Nagle mój telefon zaczął wibrować, podeszłam szybko do łóżka i złapałam za poduszkę, pod którą zawsze chowałam komórkę. O wilku mowa...
Od: Alex:D
Siemka, co tam? Wstałaś?
Automatycznie się uśmiechnęłam
Do: Alex:D
Wstałam i wzięłam prysznic, a teraz zamierzam iść coś zjeść, a ty?
Od: Alex:D
Leżę i myślę o.... TOBIE! :*
Chyba się zaczerwieniłam, ale dobrze, że tego nie widział
Do: Alex:D
Hahaha... dobra, dobra, spotkamy się w szkole.
Odpisałam i rzuciłam telefon na łóżko, po czym zaczęłam się ubierać.
Wszystko miałam przygotowane, więc złapałam za torbę i zeszłam na dół. Moja kochana rodzinka już siedziała przy stole i zajadała się naleśnikami.
-Zostało coś dla mnie?-upomniałam się podchodząc do pustego talerza.
-Tak, musiałam schować, żeby te dwa potwory wszystkiego nie pożarły.-powiedziała mama i obydwie się zaśmiałyśmy.
-Kto późno przychodzi ten sam sobie szkodzi.-powiedział tata podnosząc palec do góry pokazując, że mówi coś mądrego.
     Złapałam za naleśnika i wzięłam dużego gryza, potem następnego i kolejnego, aż wciągnęłam dwa całe naleśniki. Podziękowałam i odeszłam od stołu wycierając twarz w chusteczkę i pobiegłam do pokoju po swój telefon.
                                                          ********************
(oczami Justina)
   Byłem padnięty, wczorajszy wieczór był.... można powiedzieć, że bombą alkoholową. Późno poszedłem spać i nie miałem ochoty iść do tej zasranej szkoły.
Nagle poczułem, że ktoś wchodzi na moje łóżko. Zerwałem się na równe nogi i otworzyłem szeroko oczy.
-Co do ch....?-spojrzałem na małego chłopca siedzącego na moich kolach i wpatrującego się we mnie.-Jaxon? Co tutaj robisz?-spytałem zaspany
-Mama kazała mi cię obudzić.-powiedział, a ja przewróciłem oczami. Co tak kobieta znów ode mnie chce? Nie wystarczy jej, że pozwoliłem jej wrócić? To ja utrzymywałem ten dom, więc w sumie był mój.
-Choć tu do mnie.-zrobiłem to ze względu na dzieci. Kochałem moje młodsze rodzeństwo i gdyby nie oni nie wiem czy byłbym tak litościwy dla matki. Przytuliłem go mocno i ucałowałem w głowę.
-Justin?-spytał swoim piskliwym głosikiem
-Hym?
-Kochasz nas?-spytał i spojrzał mi w oczy
-Oczywiście, tęskniłem za wami.-odpowiedziałem i znów go przytuliłem-Idź teraz proszę do mamy i powiedz, że zaraz zejdę.
    Uśmiechnął się i zrobił co każe. Przeciągnąłem się i wstałem z łóżka, powoli kierując się ku łazience.
Wziąłem poranny prysznic, co pozwoliło mojemu umysłowi wrócić do porządku. Po wczorajszym i innych wieczorach miałem strasznie zawaloną głowę. Imprezy, alkohol, panienki... i tak w kółko.
Wyszedłem z łazienki owijając ręcznik wokół tali i wszedłem do pokoju, wyciągając z szafy jeansy i białą podkoszulkę. Szybko się ubrałem i zarzuciłem jeszcze na siebie moją skórzaną kurtkę, po czym zszedłem na dół do kuchni.
-Cześć kochanie..-powiedziała uśmiechnięta mama, ja nie odpowiedziałem, za to usiadłem przy stole.-Justin...-zaczyna się znowu jej przemowa.-nie możesz się tak zachowywać. Musisz poprawić oceny, bo inaczej znów zostaniesz w tej klasie.-powiedziała na co cicho zachichotałem.
-Co cie to obchodzi? Jakoś przez ostatnie dwa lata w ogóle cię nie obchodziłem... Gdzie byłaś jak cię potrzebowałem?-zamurowało ją i opuściła głowę, a ja zacząłem jeść.
-Wiem... rozumiem, że jesteś zły, ale...
-Nie, właśnie nie rozumiesz...zostawiłaś mnie i nie odzywałaś się przez 2 lata, a ja jak głupi czekałem. Gdy miałem ochotę się poddać nagle się pojawiasz i starasz się naprawić moje życie? To ty je zepsułaś! Mogliśmy być normalną szczęśliwą rodziną, ale ty wolałaś tego... alfonsa ode mnie.-krzyknąłem i odszedłem od stołu. Złapałem za kluczyki i wyszedłem trzaskając drzwiami. Wsiadłem do samochodu i uderzyłem rękoma w kierownice, po czym odpaliłem samochód i wyjechałem na drogę
                                       ***************************
(oczami Amy)
    Weszłam do szkoły i skierowałam się w stronę mojej szafki. Już z daleka widziałam, że stał koło niej Alex.
-Hej piękna.-powiedział przytulając mnie na przywitanie.
-Hej.-odwzajemniłam uścisk.
-Tęskniłem.-powiedział odsuwając się, tak bym mogła otworzyć szafkę.
-Ja też... od naszej ostatniej rozmowy minęło...-udałam, że myślę sprawdzając zegarek.- pół godziny.-dokończyłam
-Pół godziny prawdziwej męczarni.-pokazał, że się dusi.-To trwało jak wieczność.-dokończył
-Hahaha... wierze ci...-powiedziałam i ruszyłam w stronę sali od biologi.
-Panie przodem.-powiedział puszczając mnie pierwszą przez próg do sali.
-Dziękuję.-uśmiechnęłam się i usiadłam na swoim miejscu, na co on puścił mi oczko.
    Zadzwonił dzwonek i do sali weszła nauczycielka. Sprawdziła obecność i zaczęła przejeżdżać palcem po dzienniku zastanawiając się kogo dzisiaj spytać.
-Aman...-przerwała, gdy gwałtownie drzwi do sali się otworzyły, a do sali wszedł Justin-Panie Bieber...-popatrzała na niego z uwagą.-Do odpowiedzi.-dokończyła, na co on machnął ręką i usiadł na końcu sali cwaniacko się do mnie uśmiechając. Odwróciłam wzrok i spojrzałam na tablice przede mną, wciąż czując nachalny wzrok szatyna na sobie.
   Pani nie pytała już więcej. Zaczęła prowadzić lekcje i tłumaczyć materiał, ale i tak nic nie rozumiałam, bo wciąż czułam wzrok Justina na sobie.
Gdy zadzwonił dzwonek odetchnęłam z ulgą. Złapałam za książki i szybko wyszłam z sali.
Nagle poczułam czyjąś rękę na sobie i automatycznie wzdrygnęłam, a po mojej skórze przeszedł dziwny dreszczyk.
*******************************************************************************
Dziś dodam jeszcze jeden, ale później, bo teraz idę się przewietrzyć. :D
KOMENTOWAĆ!!

5 komentarzy:

  1. zajebiste czekam na następny :**

    OdpowiedzUsuń
  2. rządzi to takie słodkie Amy i Alex ale wolę Justina buhahaha :) czekam jeszcze dziś na kolejny rozdział :D

    OdpowiedzUsuń
  3. boskiee dodaj następnego hihi :D

    OdpowiedzUsuń
  4. seryjnie mnie to wkręca czekam na kolejny ;}

    OdpowiedzUsuń
  5. łoo się rozkręca czekam na następny i to już dziś taak ! czekam niecierpliwie :)

    OdpowiedzUsuń