piątek, 26 kwietnia 2013

Rozdział 16

    Obudziłam się na kanapie przykryta mięciutkim kocykiem a pod głową miałam małego jaśka. Trochę bolały mnie plecy, ale po za tym spało mi się dobrze. Przetarłam leniwie oczy i ruszyłam w stronę łazienki.
Spojrzałam w lustro i dopiero teraz zrozumiałam, że zasnęłam przed telewizorem w ciuchach, które miałam u Justina. Wzięłam szybki prysznic, jednym ręcznikiem owinęłam swoje nagie ciało a drugim zaczęłam wycierać włosy. Jak zwykle miałam problem z ich rozczesaniem, ale po 10 minutach udręki spowodowanej szarpaniem moich włosów udało mi się doprowadzić się do ładu. Wyszłam z łazienki, poszłam do swojego pokoju i spojrzałam na telefon. Całkiem zapomniałam, że dzisiaj szkoła, dobrze, że miałam jeszcze jakieś pół godziny do wyjścia. Wybrałam nowe ciuchy z szafy i wróciłam do łazienki by się przebrać.
-Amanda wyłaź!-usłyszałam zaspanego mojego młodszego brata pukającego delikatnie w drzwi od łazienki
-Już, już tylko się ubiorę.-krzyknęłam na co usłyszałam tylko głośne westchnięcie.
   Przeglądając się ostatni raz w lustrze tylko się uśmiechnęłam ze swojego dzieła i wyszłam otwierając gwałtownie drzwi, przez co mój brat prawie, że wyłożył się na podłogę. Musiał być oparty o drzwi kiedy byłam w środku i nie spodziewał się, że nagle je otworze.
Powstrzymałam się od wybuchnięcia śmiechem i zeszłam na dół do kuchni.
-Hej mamo.-powiedziałam siadając przy stole
-Cześć, skarbie.-odpowiedziała z dużym uśmiechem na twarzy, kładąc talerz z kanapkami przed moją twarzą.
-Dziękuję.-powiedziałam szybko i złapałam za kanapkę.
-Dzisiaj jadę z twoim ojcem i Danielem do dziadków. Nie będzie nas do jutra. Wiem, że pewnie nie chcesz jechać z nami, więc zostaniesz sama.-przerwała sprawdzając moją reakcje, ale ja nic nie zrobiłam, nie byłam osobą, która pod nieobecność zrobiłaby coś nieodpowiedzialnego i ucieszyła się, że nie będzie ich w domu. Oczywiście ucieszyłam się w małym stopniu, bo będę mogła robić co chce i nie będę musiała wciąż siedzieć na górze się uczyć.-Tak więc nie chcemy żadnych imprez.-kontynuowała-Żadnych chłopców, oprócz Justina, bo go możesz zaprosić i możecie się tutaj pouczyć.-Gdyby ona wiedziała, jaki on jest nie zostawiałaby mnie z nim samej. Jest nieodpowiedzialny, nachalny, arogancki, bipolarny, cwaniacki i wiele, wiele więcej, ale za dużo by mówić. Po prostu wiem, że na pewno nie pozwalałaby mi się z nim spotykać. Taka już jest moja rodzinka. Grzeczna i podporządkowana, ale co do Justina to bym się z nimi zgodziła.Najlepiej trzymać się od niego z daleko, mimo tego, że muszę się z nim uczyć i chodzić z nim do klasy, to mam ochotę go unikać.
-Mamo.-przerwałam, jej kolejną gadkę o odpowiedzialności i zasadach panujących w domu.-Nie jestem już mała. Wiem jak się zachowywać.-powiedziałam kończąc kanapkę
-Wiem, skarbie, ufam ci.-powiedziała i ucałowała mnie w czoło.-Ale martwię się.
    Teatralnie przewróciłam oczami i złapałam za jabłko leżące na stole. Schowałam do torby i ruszyłam w stronę szkoły.
Ostatnio mało jeżdżę autobusem, przyzwyczaiłam się chodzić na pieszo, nawet wychodziło mi to na dobre, bo nie musiałam słyszeć wyzwisk kierowanych w moją stronę, a po drodze mogłam wiele przemyśleć i powtarzać sobie na lekcje. Właśnie jeśli o tym mowa, to szłam przed siebie wpatrzona w zeszyt, gdy nagle na kogoś wpadłam. To był nie kto inny jak sam Bieber
-Sory, -wydukałam i chciałam przejść obok, ale mnie zatrzymał
-Poczekaj.-powiedział i spojrzał mi w oczy.
-Tak?-spytałam zdezorientowana
-Umm... to dzisiaj przyjdziesz tak?-spytał, ale chyba nie wydaje mi się, że to chciał powiedzieć
-Yyy.. tak, ale może ty wpadniesz do mnie. Mam wolny dom i będzie spokojniej, a przynajmniej będę miała wszystkie potrzebne książki przy sobie.-powiedziałam i obojętnie spojrzałam w zeszyt
-um.. okej.-powiedział i chciałam odejść ale znów mnie zatrzymał.-Amy?
-Co?-spytałam juz lekko zirytowana.
-Ja...
-Amy!-ktoś krzyknął za mną, więc gwałtownie się odwróciłam
-Alex!-krzyknęłam i podbiegłam go przytulić.
-Tęskniłem.-powiedział, a ja się jak zwykle zaczerwieniłam
-Przestań!-uderzyłam go w ramię.-A, właśnie... Alex, Justin, Justin, Alex.-przedstawiłam, widząc jak robi się niezręczna sytuacja.
-Hej.-powiedział Alex podając dłoń Justinowi, ale on nic nie zrobił, więc Alex odsunął się z powrotem patrząc na mnie.
-Tak, więc.. co chciałeś?-spytałam patrząc na Justina
-Nic, nieważne.-powiedział i odszedł
-Dziwne...-powiedziałam, a Alex się uśmiechnął
-Idziemy do sali?-spytał
-Pewnie.-odpowiedziałam i poszliśmy na biologie

(Oczami Justina)
Chciałem z nią pogadać, ale nie mogłem, nie wiedziałem co powiedzieć. Przez całą noc o niej myślałem, ale nie mam pojęcia dlaczego. Nigdy tak nie miałem. Przecież jej nie lubię, ona tylko pomaga mi w nauce, ale musiałem z nią zagadać. Chciałem usłyszeć jej głos i spojrzeć w te oczy. Gdy tylko z nią rozmawiam, dotykam ją, patrze na nią to coś we mnie pęka. Wszystko się zmienia.. to coś co nie mogę wytłumaczyć. Ale dlaczego ona tak na mnie działa? Co ona w sobie takiego ma, że nie mogę przestać o niej myśleć? Nie mam bladego pojęcia, ale muszę się pozbyć jej z głowy, bo to nie jest dobry pomysł jak i moment na zawracanie sobie nią myśli.
Odszedłem, ale nie chciałem. Musiałem, bo nie mogłem patrzeć na tego kolesia koło niej. Kim on jest? Skąd się wziął i dlaczego interesuje go Amanda? To dziwne, ale nie będę, nie mogę o nich myśleć, to mnie niszczy od środka.
Reszta lekcji minęła spokojnie, nie rozmawiałem z Amy, ale ją obserwowałem. Wiem, że nie miałem o niej myśleć, ale nie mogłem. To było silniejsze ode mnie.
***************

(oczami Amandy)
Po lekcjach wróciłam do domu. Rodziców już nie było, więc zrobiłam sobie szybko płatki i usiadłam przed telewizorem. Gdyby rodzice widzieli, że jem w pokoju, a tym bardziej oglądając przy tym filmy zabili by mnie i dali kare. Dla nich muszę być zawsze grzeczna i dobrze wychowana. Co prawda kiedyś taka byłam, ale gdy poznałam Justina trochę wyluzowałam, a potem poznałam Alexa i on do końca mnie zmienił. Cieszę się, bo nie znałam tej strony świata. Zawsze siedziałam przed książkami, nie zwracałam uwagi na mój wygląd, a tym bardziej nie mogłam się dobrze bawić. Teraz jest inaczej, korzystam z życia i staram się zmienić. Nie od razu, tak jak chciał to zrobić Justin, ale małymi kroczkami. Wszystko w swoim czasie.
   Oglądając już chyba 3 film w domu rozległ się dźwięk dzwonka do drzwi. Całkiem zapomniałam, o dzisiejszych korepetycjach. Wstałam z tapczanu i ruszyłam w stronę drzwi, delikatnie łapiąc klamkę.
-Hej.-powiedziałam widząc przed drzwiami Justina.-Wejdź.-po chwili dodałam
-Dzięki.-powiedział i wszedł rozglądając się po domu.
-Umm... napijesz się czegoś?-spytałam nie wiedząc co powiedzieć.
-Nie, dzięki.-odpowiedział i nastała niezręczna cisza.
-To...-zaczął Justin.
-Więc...-przeciągnęłam.-Chodźmy do mnie.-dodałam i pokazałam na schody
-Spoko.-odpowiedział drapiąc się po karku i puścił mnie przodem
    Usiadłam przy biurku zaczesując włosy w niechlujnego koka i zaczęłam wertować po zeszytach.
-Umm.. Amy?-zaczął Justin
-Tak?-spytałam odrywając wzrok od zeszytu
-yy..to... czego się dziś uczymy?-spytał, a ja zrobiłam wielkie oczy-Co?-spytał zdezorientowany
-Nic.-potrząsnęłam głowa i odwróciłam wzrok.-To może...biologia.-dodałam
-Amy? Powiedz
-Ale co?-spytałam teraz ja kompletnie nie rozumiejąc o co mu chodzi
-Czemu się tak spojrzałaś?-spytał, a ja momentalnie złapałam się za czoło.
____________________________________________________________________

Przepraszam, przepraszam, przepraszam!! Wybaczycie? Wiem, że dawno nie dodawałam, ale nie miałam czasu i nie miałam weny. Ten rozdział pisałam już wczoraj, ale nie dokończyłam. Ostatnio zrobiło się cieplej i zaczęłam spotykać się z przyjaciółmi. Obiecuję, że następny dodam szybciej, ale nie gniewajcie się na mnie, bo na prawdę nie mogłam. Podoba się? Mam na dzieję, że nie straciłam widzów? Jeszcze raz przepraszam!

3 komentarze:

  1. ooo wybaczamy ci :P podoba mi sie i to bardzo :)) czekam niecierpliwie na następny :D

    OdpowiedzUsuń
  2. zajebistee i czekam na nn :)

    OdpowiedzUsuń
  3. Fajnie... Ciekawe co dalej ;>

    OdpowiedzUsuń