(Oczami Amandy)
Niekontrolowanie zaczęłam się śmiać. Nie chciałam go w jakiś sposób obrazić, ale zdziwiło mnie to co powiedział. Wolałam nie odpowiadać na to pytanie, bo mógłby się obrazić, albo zezłościć.
Odwróciłam powoli głowę i wciąż się uśmiechając udawałam, że czytam temat
-Amy?-powiedział Justin
-Tak?-spytałam, ale w ogóle na niego nie patrzałam
-Powiedz.
-Ale po co ci to wiedzieć?-powiedziałam, ale tym razem tylko na niego zerknęłam i znów powróciłam do czytania
-Bo chce wiedzieć co myślisz.-powiedział, a mnie zamurowało
-Ale po co?-spytałam chcąc jakoś wymigać się od odpowiedzi.
-Bo...-udawał, że nad czymś myśli.-Bo chce.-odpowiedział i zapadła cisza
Nagle poczułam czyjąś rękę na moim ramieniu i nierówny oddech na szyi, przez co wzdrygnęłam, a po moim ciele przeszły dreszcze
-Powiedz.-wyszeptał
-Nie.-odpowiedziałam i złapałam za zeszyt po czym skierowałam się na łóżko i usiadłam na nim po turecku
-Ale dlaczego?-spytał mrużąc oczy jakby chciał coś ze mnie wyciągnąć.
-Bo..-zrobiłam to samo co on przed chwilą, czyli udawałam, że myślę.-Ba tak.-odpowiedziałam szybko i przewróciłam kartkę
-Amyyy..-powiedział kładąc się koło mnie.-Ale ja muszę wiedzieć.-powiedział
-Nie powiem ci, bo... bo się obrazisz albo zezłościsz.-powiedziałam, ale zaraz tego pożałowałam
-Nie zrobię tego, obiecuję.-odpowiedział, a ja głośno westchnęłam
-No, bo powiedziałeś, a raczej spytałeś się czego się dziś uczymy...-popatrzałam na niego, a on tylko kiwnął głową, że pamięta i czekał, aż będę kontynuować.- A, że znając ciebie... to się zdziwiłam, że takie pytanie zadałeś.-dokończyłam, a on cwaniacko się uśmiechnął
-Jesteś niemożliwa.-powiedział i uderzył mnie lekko poduszką, którą wcześniej się bawił
-A to za co?-spytałam poprawiając moje rozczochrane włosy
-Za nic, nudziło mi się.-powiedział, a ja otworzyłam usta i zaraz się uśmiechnęłam
-Zobaczymy...-powiedziałam i chwyciłam za poduszkę.
-Co chcesz zrobić?-spytał udając przerażenie
-Oddać ci.-powiedziałam, a on zanim zdążył coś powiedzieć dostał poduszką prosto w twarz
-Osz.. tyyy...-powiedział chwytając mnie za nadgarstek i kładąc na plecach, po czym usiadł na mnie okrakiem.
-Co ty robisz? Złaź.ze mnie.-wydukałam w śmiechu.
-Przeproś.-powiedział trzymając w ręce poduszkę.
-Nie.-odpowiedziałam udając obrażoną.
-Ooo... teraz będziesz obrażona?-spytałam, a ja pokiwałam głową, odwracając wzrok.-Nawet nie myśl, że dam się nabrać... i tak się zemszczę.-powiedział i zaczął mnie łaskotać.
-P-przestań.-nie mogłam przestać się śmiać
-To co...? Przeprosisz?-powiedział nie przestając mnie łaskotać.
-N-nie.-wydusiłam z siebie
-Na pewno?-spytałam, a ja już nie mogłam wytrzymać
-D-dobra, dobra.-krzyknęłam, a on na chwilę przestał
-Nie słyszałem..-powiedział nachylając się i nastawił ucho.
-Przepraszam.-wyszeptałam, prawie nie słyszalnie.
-Dobra dziewczynka, ale jakoś mnie nie przekonałaś.-powiedział, a ja automatycznie wytrzeszczyłam oczy
-Co jeszcze chcesz? Złaź ze mnie, musimy się uczyć.-powiedziałam chcąc jak najszybciej pozbyć się go z mojego ciała
-Chce...-przeciągnął udając, że myśli.-buziaka.-dokończył, a ja spojrzałam na niego morderczym spojrzeniem
-Nie, nigdy.-powiedziałam krzyżując ręce na piersi
-To nie zejdę.-powiedział i tez udał upartego
-Złaź ze mnie! Ciężki jesteś!-krzyknęłam, ale on nic sobie z tego nie robił.
Nagle mój telefon zadzwonił, a ja próbowałam go sięgnąć, ale był za daleko. Justin dziwnie poruszył brwiami i chwycił komórkę.
-Oddaj!-krzyknęłam widząc, że zamierza odebrać
-Hymm... nie.-powiedział stanowczo patrząc na wyświetlacz.- Alex? To twój chłopak?-spytał, a ja przewróciłam oczami.
-Nie! Oddawaj!-krzyknęłam próbując złapać telefon, ale był zbyt silny i nie mogłam się wyrwać.
-Nie?-spytał zdziwiony, a zarazem uradowany z jakiegoś powodu i odebrał telefon.-Halo?-spytał-Tak? Nie, Amanda nie może podejść do telefonu. Tu Justin.-powiedział, a ja zaczęłam się wierzgać.
-Oddaj ten telefon.-krzyknęłam
-Nie kręć się, rozmawiam.-odpowiedział i powrócił do rozmowy.-Nie, leżymy sobie.-odpowiedział, a ja zrobiłam się czerwona.-Ojj... Amy... nie rób tego, bo się podniecę.-powiedział, a ja uderzyłam go w ramię
-Zamknij się!-krzyknęłam
-Ona? Ona jest zajęta.-powiedział z cwaniackim uśmiechem.-Trochę nam przeszkadzasz, bo wiesz.... my tu się.."uczymy"-zaakcentował ostatnie słowo, a ja już nie wytrzymałam
-Alex nie słuchaj go!-krzyknęłam, ale było już za późno
-Tak... yhymm...-kontynuował rozmowę, a ja ze złości przegryzłam dolną wargę- Amanda! Przestań!-krzyknął do mnie, a ja spojrzałam na niego zdezorientowana.-To podnieca.-powiedział, a ja zakryłam twarz dłońmi.-Tak, więc... Alex? Nieważne... musimy kończyć, bo jak już mówiłem, jesteśmy zajęci.-dodał i szybko się rozłączył.
-Zabije cię!-krzyknęłam bijąc go i kopiąc we wszystkie możliwe miejsca
-To nie moja wina, że chciałaś mnie podniecić.-powiedział, a ja nie wytrzymałam
-Przestań!-Krzyknęłam i zakryłam się poduszką czując jak moje policzki robią się gorące
-Nie chowaj twarzy.-powiedział i chwycił poduszkę-Uwielbiam jak się czerwienisz.-przewróciłam oczami.-To takie.... podniecające.-powiedział uwodzicielsko
-Zamknij się i złaź ze mnie!-krzyknęłam, a on unosząc obronnie ręce położył się koło mnie.
-Dobra, dobra...-powiedział, a ja usiadłam po turecku i złapałam telefon.-A ty co robisz?-spytał zdziwiony
-Muszę wytłumaczyć Aleksowi, że kłamałeś.-powiedziałam i wybrałam numer Aleksa.
-Nie, nie, nie..-powiedział, a ja z zakłopotaniem spojrzałam na niego
-Czemu?-spytałam
-Jeśli chcesz by był zazdrosny to...
-Nie chce by był zazdrosny.-przerwałam mu
-Ta.. jasne..-zakpił, a ja zmrużyłam oczy
-Dlaczego myślisz, że chce by był zazdrosny?-spytałam zaciekawiona
-Bo na niego lecisz.-powiedział, a ja się uśmiechnęłam
-Na niego? TO tylko przyjaciel-powiedziałam
-No, no... mów co chcesz..-powiedział, a ja przewróciłam oczami.
Przez kolejne 2 godziny spokojnie, bez żadnych niespodzianek uczyliśmy się biologi i powtarzaliśmy chemie. Zdziwiło mnie ile Justin wie, mimo tego, że kiblował 2 razy. Dlaczego omijał lekcje i udawał, że nic nie wie, jak teraz połowę tego co mówiłam on wiedział
-Ty chyba mnie w ogóle nie potrzebujesz.-powiedziała, a on spojrzał zdezorientowany
-O co ci chodzi?-spytał leżąc i opierając się na łokciach
-Wszystko o co pytam umiesz, więc dlaczego masz takie oceny?-spytałam, a on opuścił wzrok i wzruszył ramionami.-Dlaczego udajesz, że nic nie wiesz?-spytałam, ale nie chciałam tego powiedzieć
-Nie udaje..-powiedział
-Daj spokój Justin!
-Nie! To ty daj spokój! Nie chce o tym gadać.-powiedział i wstał wkurzony z łóżka.
-Dobra, przepraszam, ale...-zawahałam się -Nie wiem po co mam ci pomagać w nauce, skoro tobie wystarczy tylko powtórzyć albo chociaż zerknąć do książki i wszystko sobie przypomnisz z lekcji.-powiedziałam patrząc zmartwiona na niego, gdy on w złości chodził w tą i z powrotem
-Możemy przestać o tym gadać? Uczymy się czy nie?-spytał, ale zanim zdążyłam coś powiedzieć on znów zaczął- Nieważne..-machnął ręką i podszedł do drzwi.-Pa.-powiedział i wyszedł trzaskając drzwiami.
O co mu chodziło? Przecież nic takiego się nie stało? Coś go gryzie i muszę wiedzieć co. Odłożyłam książki na półkę i poszłam się umyć. Musiałam wszystko przemyśleć, a kąpiel dobrze mi zrobi. Miałam mętlik w głowie i zaczynałam coraz więcej myśleć o Justinie.
***********************
(Oczami Justina)
Wróciłem do siebie. Byłem zły, ale nie na Amandę tylko na siebie. Chciałem z nią zostać. Chciałem patrzeć na jej twarz, oczy, słuchać jej głosu, ale... Co ja robię? Muszę przestać o niej myśleć. To mnie wykańcza. Chciałem jej powiedzieć wszystko, chciałem się wyżalić, ale nie mogłem.
Od razu poszedłem do swojego pokoju. Nie chciałem odpowiadać na pytania matki, musiałem pobyć sam.
Rzuciłem się na łóżko i odetchnąłem z ulgą. Jakby cała złość ze mnie wyleciała i się uspokoiłem. Miałem ochotę zawołać Stelle, która na pewno poprawiłaby mi humor, ale nie mogłem. Zostawiłem ją jakiś czas temu, gdy ona zaszła w ciąże. Cieszę się, że nie ze mną, bo nie wiem co bym zrobił, ale brakuje mi naszych "spotkań".
Nic dodać, nic ująć... Do następnego ;))
OdpowiedzUsuń♥
OdpowiedzUsuńAlbo mi się wydaję, albo rozdzialy są coraz dłuższe ^^ Kocham too... ;3
OdpowiedzUsuńboskie czekam na następny *.*
OdpowiedzUsuńi TY niby chodzisz do 3 gimnazjum! Co Ty masz w ogóle z polskiego? Takie błędy robisz że nie chce się tego czytać i trzeba sobie wyobrazić co masz na myśli -.-
OdpowiedzUsuńNie podoba mi się to :(
weź spadaj nie podoba się to nie czytaj innym się podoba mi też pisz tak dalej a wgl się nie przejmuj hejterami bo oni zawsze chcą kogoś zniszczyć a opowiadanie jest boskie :)miałam motylki w brzuchu ;3
OdpowiedzUsuńdodasz kiedyś ten 18 rozdział.. ? :( ~!!!!!!!!!!!!!!!! DODAJJJJJ BO UMIERAM ....
OdpowiedzUsuńBoskie dziewczyno zlituj się i dodaj nn pliss :))
OdpowiedzUsuńsuuuper < 3
OdpowiedzUsuń