czwartek, 4 kwietnia 2013

Rozdział 2

    (piiiiiiiippp,piiiiiiiiip,piiiiip)
Wyciągnęłam rękę spod kołdry i wyłączyłam budzik. Podniosłam się do pozycji siedzącej i przetarłam oczy.
Podeszłam do szafy i zaczęłam wertować i szukać jakiś ciuchów. Złapałam za kraciastą spódniczkę, białą bluzkę i czarne balerinki. Otworzyłam drzwi na korytarz, a gdy chciałam już podchodzić do łazienki, mój młodszy brat zatrzasnął drzwi i zaczął się złowieszczo śmiać.
-Daniel!-krzyknęłam- Otwieraj!
-Nie!-odpowiedział
Wróciłam do pokoju i tam się przebrałam. Spakowałam książki, przeczesałam włosy w kucyk i wyszłam.
Daniel jeszcze nie wyszedł, więc poszłam na dół coś zjeść
-Mamo! Daniel zajął mi łazienkę.-krzyknęłam oburzona
-Amy, trzeba wcześniej wstawać. Wiesz, że mamy jedną łazienkę i musimy się dzielić.-powiedziała mama
-Uhh..., ale on... i...nie ważne...-powiedziałam przewracając oczami.
Zjadłam kanapkę i wypiłam herbatę. Nagle zszedł mój brat, miałam ochotę go zabić, ale moja mama spojrzała się na mnie wzrokiem typu"nawet nie próbuj", więc tylko wstałam i poszłam do łazienki.
Tylko się podmyłam i umyłam zęby, po czym zeszłam na dół. Złapałam za torbę, pożegnałam się z mamą i poszłam na przystanek. W ostatnim momencie weszłam i zajęłam swoje miejsce.
(bwww,bwww)
Dostałam sms, od Belli: "Zachorowałam, nie będzie mnie w szkole". Odpisałam jej, że życzę powrotu do zdrowia i schowałam telefon do torby. Droga minęła bardzo szybko, wyszłam z autobusu i ruszyłam w stronę szkoły. Spojrzałam na plan zajęć wiszący na ścianie przy wejściu i poszłam do klasy. Usiadłam w ostatniej ławce, ale tym razem w klasie nie byłam jako pierwsza. W kącie pod oknem siedział Justin. Zdziwiłam się, że jest przed czasem, bo zawsze był spóźniony. Nie ruszał się, nawet nie mrugał, był wpatrzony w jeden punkt i nic nie robił. Wyciągnęłam szkicownik i nie wiem czemu, ale zaczęłam go rysować. Ta jego cisza i opanowanie było tak interesujące, że ze szczegółami, z każdą widoczną kością, wystającą żyłą narysowałam go. Po chwili zadzwonił dzwonek i wszyscy weszli do klas. Pani sprawdziła obecność i zaczęła rozglądać się po sali.
-Amanda.-powiedziała i skierowała na mnie wzrok
-Tak?-pytałam przestraszona
-Usiądź z....-czułam jak serce zaczyna mi szybciej bić, a ręce zaczynają się pocić. Zamknęłam oczy i usłyszałam.-z Justinem.
  Stało się to czego najbardziej się bałam. Nikt mnie nie lubił w szkole, a tym bardziej on i musiałam z nim usiąść. Złapałam za książkę i torbę i przeniosłam się do jego ławki. Odsunęłam się od niego, by nic nie powiedział i opuściłam głowę.
Przez kilkanaście minut było cicho, ale nagle się odezwał.
-Pożyczysz ołówek?-spytał szeptem
-Co?-nie wiedziałam czy dobrze usłyszałam
-Pożyczysz ołówek?-powtórzył
-Pewnie.-z trzęsącymi się dłońmi wyciągnęłam ołówek z piórnika i podałam go szatynowi.
Nic nie powiedział, przez resztę lekcji siedział cicho i bawił się ołówkiem. Gdy zadzwonił dzwonek rzucił go na ławkę i wyszedł z sali. Spakowałam swoje rzeczy i wyszłam na przerwę. Nie było mojej najlepszej przyjaciółki i nie miałam z kim pogadać, więc zaszyłam się w kącie pod schodami i czytałam książkę. Kolejne lekcje mijały bardzo długo, ale gdy zadzwonił dzwonek szybko poszłam do szafki, wyciągnęłam i odłożyłam wszystko co musiałam i wyszłam ze szkoły. Nie poszłam na autobus, bo wolałam dzisiaj się przejść. Przechodząc obok parku usiadłam na ławce i zamknęłam oczy. Nie mogłam zapomnieć słów Justina  "pożyczysz ołówek?", wiem że to głupio brzmi, ale się do mnie odezwał. Wiem, że mu się nigdy nie spodobam, ale cieszyłam się, że nie jestem niewidzialna i że mimo wszystko ktoś w końcu o coś mnie poprosił, nawet jeśli chodziło o głupi ołówek.
Wstałam i ruszyłam w stronę domu. Weszłam do środka i poszłam na górę. Nikogo jeszcze w domu nie było, bo brat w szkole, a rodzice w pracy, więc odłożyłam rzeczy i poszłam coś zjeść. Położyłam się na kanapie i włączyłam telewizor. Przeskakiwałam z kanału na kanał, ale nic ciekawego nie znalazłam i poszłam się umyć. Z nudów uwielbiałam siedzieć pod prysznicem i rozmyślać. Po 30 minutach wyszłam z łazienki i poszłam po luźne ciuchy. Ubrałam jakiś dres i przeczesałam wciąż mokre włosy. Odrobiłam szybko lekcje i wzięłam się za naukę. Nie mogłam się skupić, więc wylałam swoje myśli na papier i narysowałam dziewczynę siedzącą nad książkami, która nad głową miała mnóstwo myśli.
Nie wiem czemu akurat to rysuje, ale moje ręce same się ruszają, ja nad tym czasami nie panuje. Po prostu daje się ponieść i samo wychodzi.
Gdy skończyłam do pokoju weszła moja mama.
-Hej, już wróciłam. Jadłaś coś?-spytała
-Hej, jadłam. -odpowiedziałam i usiadłam na łóżku.
-Jak było w szkole?
-Dobrze, tak jak zwykle.
Moja mama nie wiedziała o mojej sytuacji z rówieśnikami. Nic jej nie mówiłam, żeby się nie martwiła. Kocham ją, ale gdyby się dowiedziała pewnie zrobiłaby awanturę w szkole i byłoby jeszcze gorzej.
Uśmiechnęłam się by przestała coś podejrzewać i czekałam aż zamknie drzwi.
Włożyłam słuchawki i włączyłam muzykę. Po chwili odleciałam i zasnęłam.

3 komentarze:

  1. fajne:3 ciekawe i wciąga :D

    OdpowiedzUsuń
  2. Ciekawe jak się rozwinie... ;d
    Oczywiście czekam na kolejne rozdziały *.*

    OdpowiedzUsuń
  3. Chyba znalazłam bliźniaczkę...

    OdpowiedzUsuń