Skończyłam swoją część projektu, a Justinowi dałam najłatwiejszą robotę, czyli tekst do nauczenia, by coś o nim powiedział.
Rozejrzałam się po pokoju i wyglądał jakby przeszło przez niego tornado. Ciuchy, maskotki, pościel, wszystko leżało na podłodze porozrzucane. Spojrzałam się na szatyna z szeroko otwartymi oczami.
-Co?-spytał zdziwiony
-Kto to teraz posprząta?-spytałam pokazując rękę na pokój.
-Nie wiem, ja tylko ci pomagam się zmienić.-powiedział i podniósł ręce.-Trzeba iść na zakupy.-powiedział.
-Po co?
-Bo teraz nie masz się w co ubrać. Wszystko co masz, a raczej miałaś musisz wyrzucić, bo nic się nie nadaje.
-Ale...-chciałam coś powiedzieć, ale chwilę zastanowiłam się nad tym i musiałam zaryzykować. W końcu chciałam się zmienić.-Dobra,-machnęłam ręką i podeszłam do szafki, w której trzymałam oszczędności.
-Będę czekał na dole.
Wzięłam z ziemi moje najlepsze ciuchy i poszłam się przebrać. Związałam włosy i zeszłam na dół.
-Daniel, wychodzę, zamknij drzwi i nikogo nie wpuszczaj.-krzyknęłam zamykając za sobą drzwi. -Wow...-otworzyłam buzię na widok samochodu Justina.
-Wsiadasz?-spytał trąbiąc
-Jasne.-odpowiedziałam i podeszłam do auta.
Usiadłam na skórzanym fotelu i zapięłam pasy. Nadal byłam w kompletnym szoku, więc siedziałam cicho rozglądając się po samochodzie. Justin spojrzał się na mnie i głupio uśmiechnął.
Ruszył i jechał coraz szybciej. Trochę panikowałam, bo nie jestem przyzwyczajona do tak szybkiej jazdy.
-Co?-spytał drażniąc się ze mną i co chwila puszczał kierownice.
-Przestań!-krzyknęłam coraz bardziej wciskając się w siedzenie.
-Boisz się?-spytał i zaczął kręcić kierownicą tak, że jechaliśmy slalomem.
-Nie.-odpowiedziałam, ale w głębi duszy umierałam z przerażenia.
-Okej.-powiedział i przyśpieszył.
-Dobra, dobra,... boje się! Proszę zwolni!-krzyknęłam, a on głośno się zaśmiał.
Zwolnił i po kilku minutach byliśmy w centrum handlowym. Wysiedliśmy z auta i spojrzałam się na Justina. Szatyn założył ciemne okulary i kaptur, od razu wiedziałam, że nie ma ochoty się ze mną pokazywać, więc przewróciłam oczami i wyprzedziłam go. Pewnym krokiem weszłam do pierwszego sklepu i zaczęłam się rozglądać. Wzięłam kilka rzeczy i weszłam do przebieralni. Justin usiadł na kanapie i czekał aż wyjdę się pokazać.
-I co ty na to?-spytałam wychodząc z przebieralni.
-Nie!-pokiwał głową z obrzydzeniem.- Nie po to wyrzuciłem wszystkie twoje ciuchy, żebyś teraz kupiła sobie takie same.
-Nie są takie same.-powiedziałam przyglądając się im na moim ciele.
-Serio?-spytał sarkastycznie.-Spódnica za kolana i bluzka pod samą szyję to nie to samo? Właź i czekaj, a ja ci coś przyniosę.- przewróciłam oczami i zrobiłam co kazał.
Chwile to trwało, więc ściągnęłam ciuchy, które mu się nie podobały i odwiesiłam je na wieszak. Nagle poczułam czyjąś rękę na moim tyłku. Odwróciłam się i zobaczyłam Justina przyglądającego się mi od góry do doły.
-Co ty...? Idź!-byłam w samej bieliźnie, więc się zaczerwieniłam i zaczęłam osłaniać się ciuchami.
-Dobrze wybrałem...-powiedział i wyszedł.
Nie rozumiałam o co mu chodziło, ale tylko przewróciłam oczami i ubrałam to co przyniósł mi Justin.
-To chyba jakiś żart.-powiedziałam do siebie.
Krótkie jeansowe spodenki i bluzka z dużym dekoltem. Co prawda miałam cycki, ale nie lubiłam nigdy ich pokazywać. Do tego czarne conversy i byłam gotowa.
-Nie wyjdę w tym.-krzyknęłam przeglądając się w lustrze.
-Ohh... no dawaj! Wyłaź, bo po ciebie pójdę. -od razu zdecydowałam się wyjść. Lekko otworzyłam drzwi od przebieralni i wyjrzałam czy nikogo w pobliżu nie ma.
-Wow..-szatyn otworzył oczy i oblizał usta. Zaczerwieniłam się i weszłam z powrotem.
-Wyglądam jak....
-Ślicznie, seksownie i pociągająco.- wszedł do środka i klepnął mnie w tyłek- Wszystko jest idealne, ale...-przerwał i ściągnął gumkę z moich włosów.-Tego już nie będziesz nosić.
-Ale...
-A teraz się przebież w resztę ciuchów i pokaż jak ślicznie wygląda w nich twój tyłek. Czekam na zewnątrz.
Zrobiłam tak jak kazał. Kupiliśmy kilka ciuchów, a potem szukaliśmy po innych sklepach. Nie mogłam uwierzyć co on wybierał. Nigdy w takich ciuchach nie chodziłam i trudno będzie mi się przyzwyczaić.
Łaziliśmy po sklepach chyba 3 godziny. Nie wiedziałam, że istnieje facet, który tyle wytrzyma na zakupach.
Chyba wszystko kupiliśmy, więc wróciliśmy do samochodu. Justin odwiózł mnie do domu i pomógł wnieść rzeczy. Miałam jeszcze godzinę do przyjazdu rodziców z pracy, więc szybko posprzątałam pokój i schowałam nowe ciuchy do szafy, a ze starymi nie mogłam się jeszcze pożegnać, więc wsadziłam je do worków i włożyłam na tył szafy.
Nagle do domu weszli rodzice. Od razu poczułam kurczaka z rożna, a byłam tak głodna, że zaraz zbiegłam na dół.
Mama dziwnie mi się przyglądała, bo wyglądałam jakbym nie jadła z tydzień. Po jedzeniu wróciłam do pokoju i spojrzałam na telefon. W tym samym czasie dostałam sms, jakbym wiedziała, że zaraz go dostanę. Spojrzałam na wyświetlacz i zobaczyłam nieznany numer.: " Spójrz przez okno"
mówiłam juz boooskiee czekam na kolejny <333
OdpowiedzUsuńa JB jest booski <3
*.* GBKUYGYUFGBCREKUY ♥♥♥♥ ŚWIETNE TOOOOO <3 dawaj jeszcze jeden
OdpowiedzUsuńhahuhuuhuhuhuh <33333333333
OdpowiedzUsuńczekam na kolejny sorki że tak późno komentuje nie miałam za dużo czasu na komentowanie boskie Justin w tym opowiadaniu jest ekstra ;3
proszę napisz kolejny... ♥ i najlepiej od razu następny bo ja się zaraz zesram jak nie przeczytam -.- hsdjnifungwjxdlkjhd *.* DAWAJ
OdpowiedzUsuńeejjj... to nie fair...;/ sądzę że nie tylko ja jestem trochę zbulwersowana tym końcem... dodaj wreszcie następny bo ciekawość zżera mnie od środka ;3
OdpowiedzUsuńPodoba mi się to .. ! Kiedy wstawisz 6 ? Nie mogę się doczekać ! :)
OdpowiedzUsuńczekam na kolejny boskie jeszcze raz się zakochałam w nim ;D
OdpowiedzUsuńdodaj jak najszybciej ale dwa jak teraz <33333