Lekko przestraszona podeszłam do okna. Zrobiłam wielkie oczy widząc Justina stojącego pod moim domem.
-Co ty tutaj robisz?-głośno wyszeptałam.
-Jak to co? Zmieniam cię!-wyszeptał tak głośno jak ja.-Dzisiaj jest impreza u jakiegoś kolesia.
-No i? Co ja mam z tym wspólnego?-spytałam zdezorientowana.
-No i idziemy. Jeśli chcesz się zmienić musisz wyjść do ludzi.-powiedział pewny siebie.
-Ale ja...-przerwałam nie wiedząc czy mogę kontynuować.-Ja nigdy...
-Nie byłaś nigdy na imprezie?-tym razem wykrzyknął z uśmiechem na twarzy.
-Zamknij się! Jeszcze cię ktoś usłyszy.-powiedziałam z lekką złością.
-Oj... ubieraj coś seksownego i idziemy.-przewróciłam oczami słysząc jego słowa.
-Dobra, zaraz zejdę.-powiedziałam i zamknęłam okno.
Nie wiedziałam co zrobić. Musiałam jakoś wyjść, ale nie mogłam się wymknąć, bo i tak w końcu wejdą do mojego pokoju. Wzięłam torbę i schowałam kilka ciuchów, które dzisiaj kupiłam. Na siebie ubrałam ciuchy, które Justin kazał mi wyrzucić. Wiedziałam, że kiedyś się przydadzą. To był ten moment, musiałam wmówić rodzicom, że idę się uczyć do koleżanki i zostanę u niej na noc. Była sobota, więc na pewno mi pozwolą. Musiałam tylko wyglądać mało podejrzanie, bo moja mama jest bardzo czujna.
Uczesałam włosy w kucyk, złapałam za torbę i zeszłam na dół. Mama z tatą siedzieli przed telewizorem i skakali po kanałach.
-Gdzie idziesz?-spytał tata nawet się nie odwracając.
-Ja? Do koleżanki na noc. Będziemy się uczyć do późna, więc zaprosiła mnie na noc. Mogę prawda?-spytałam błagającym głosem.
-Możesz...-powiedział tata po krótkiej ciszy.
-Dziękuję, kocham was.-powiedziałam podekscytowana i ucałowałam ich w policzek.
Wyszłam z domu i szybko podbiegłam do samochodu Justina.
-Co ty masz na sobie?-spytał patrząc na mnie z lekkim obrzydzeniem.
-Ciuchy.-odpyskowałam
-Chyba nie zamierzasz tak iść na imprezę.-powiedział po czym dodał.-ze mną.
-Tak właśnie zamierzałam. Myślałam, że spodoba ci się moja dupa nawet w tym wdzianku.-powiedziałam sarkastycznie.
-Nie pójdziesz tak na imprezę. -powiedział opierając się o samochód.
-Wiem przecież idioto. Ciuchy mam w torbie, przebiorę się w aucie. A musiałam to ubrać, żeby wyjść z domu.-powiedziałam próbując otworzyć drzwi, ale Justin oparł się o nie.
-Skąd u ciebie taki język? Nie pozwalaj sobie za dużo skarbie, bo pożałujesz.-powiedział przysuwając twarz do mojej tak, że czułam jego miętowy zapach z buzi.-A teraz wsadź ten twój seksowny tyłeczek do auta i jedziemy.
Nic nie powiedziałam, ale jak się odwrócił wytknęłam mu język. Wsiadłam do tyłu i trzasnęłam drzwiami. Chyba za mocno, bo gdy Justin wszedł do auta spojrzał się na mnie zabójczym wzrokiem.
Ja tylko podniosłam ręce i wyciągnęłam ciuchy z torby.
Chwyciłam za końcówkę swojej bluzki i chciałam ją ściągnąć, ale zauważyłam w lusterku cwaniacki uśmiech Justina.
-Nie patrz.-powiedziałam jakby to była najbardziej oczywista rzecz na świecie.
-Nie pokarzesz nic, czego wcześniej nie widziałem.-powiedział lekko chichocząc.-A po za tym to moje auto, więc mogę robić w nim co ze chce i z kim ze chce.-powiedział i znów skupił się na drodze.
Przewróciłam oczami i ściągnęłam bluzkę, a potem spódniczkę. Spojrzałam się na szatyna, a on oblizał usta i poprawił się na siedzeniu z ogromnym uśmiechem na twarzy.
Akurat się przebrałam i byliśmy już na miejscu. Justin zaparkował trochę dalej i wysiadł z auta czekając na mnie.
-Seksownie wyglądasz w tych szortach- powiedział i klepnął mnie w dupę.-Ale rozpuść te chole*** włosy.-powiedział i znów ściągnął mi gumkę.
-Nie życzę sobie, żebyś mnie klepał po dupie. Na takie zachowanie trzeba zasłużyć, a ty jak na razie nie nadajesz się na kandydata.-powiedziałam i przeczesałam włosy palcami.
-Wiem, że to lubisz. A po drugie, to robię co mi się podoba, więc dla własnego dobra nie mów mi co mam robić, a czego nie robić, dobrze?-spytał, a ja tylko przewróciłam oczami.
Bez słowa szedł przed siebie nie zważając czy za nim idę. Byłam przestraszona, bo nikogo tu nie znałam, a widziałam, że niektórzy byli już nieźle wstawieni. Podbiegłam do Justina, ale trzymałam się na uboczu, by go nie zdenerwować.
Weszliśmy do domu przepełnionego napalonymi i spragnionymi alkoholu nastolatkami i zaczęliśmy się przeciskać przez tłum.
Nagle szatyn gdzieś znikł. Chodziłam po pokojach, ale nigdzie go nie było. Nagle ktoś złapał mnie w tali.
♥ świetne
OdpowiedzUsuńuuu.. ;3
OdpowiedzUsuńkochanie jeszcze bo nie wytrzymam kolejnego czekania <3333
OdpowiedzUsuńmasakra ja się wstydze huhu to jest mega boskie czekam na kolejny no i tym razem szybciej dodaj czekanie dobija a to jest zajebiste <3
OdpowiedzUsuńkocham to proszę dodaj szybciej kolejny rozdział ;3
OdpowiedzUsuń