Nagle ktoś złapał mnie w tali i przyciągnął do siebie.
-Hej maleńka, zatańczymy?-wyszeptał jakiś podpity koleś mi do ucha.
-Nie, dzięki.-odpowiedziałam i go odepchnęłam.
Musiałam stamtąd jakoś wyjść, już nie obchodziło mnie gdzie jest Justin. Chciałam jak najszybciej wrócić do domu. Przeciskałam się przez tłum, ale co chwila ktoś mnie zaczepiał. Nagle ktoś złapał mnie za nadgarstek i odciągnął na bok. To był Justin
-Uhh... gdzieś ty był? Szukałam cię.-powiedziałam ze złością i uderzyłam go w tors.
-Tęskniłaś?-spytał flirtującym głosem i zbliżył się do mojej szyi kładąc na niej pocałunek.
-Zostaw mnie! Chce wrócić do domu.-powiedziałam i do odepchnęłam
-Oj.. rozluźnij się trochę. To jest impreza i powinnaś się bawić.-powiedział i zaczął się rozglądać.-Masz.-zabrał jakiemuś kolesiowi kubek i dał mi do ręki.
-Co to?-spytałam czując od tego alkohol.
-A czy to ważne? Pij, to ci pomoże.-powiedział i podniósł brwi czekając aż się napiję.
-Ale to śmierdzi alkoholem.-zrobiłam minę jakbym miała zwymiotować.
-Pij, bo sam ci to wleje do buzi.-przewrócił oczami i zagroził.
-Dobra.-odpowiedziałam i wzięłam dużego łyka.
Justin się zaśmiał widząc jak się skrzywiłam. Czułam jakby moje gardło się paliło. Wypiłam do końca i odłożyłam kubek. Szatyn uśmiechnął się i pociągnął mnie za rękę do pokoju, gdzie wszyscy tańczyli. Stanął za mną i zaczął tańczyć. Stałam nieruchomo nie wiedząc co zrobić.
-Rozluźnij się.-powiedział i podał mi kolejny kubek.
Po kilku wypitych drinkach rozluźniłam się i zaczęłam szaleć. Nie wiem co we mnie wstąpiło, ale nie mogłam się powstrzymać. Justin nie spuszczał ze mnie oczu. Tańcząc ocieraliśmy się o siebie i przytulaliśmy.
Kilku innych kolesi zaczęło nas obserwować i oblizywać usta wpatrując się w mój tyłek. Nie wiem co oni mienie do mojego tyłka. Czy ja nie mam twarzy? Justin widział, ze się stresuje i cwaniacko się uśmiechnął szepcząc mi do ucha.
- Nie stresuj się tak. Oni tylko patrzą.-puścił mi oczko i znów wyszeptał.-Nie dotkną puki ja tu jestem.-uśmiechnął się.
Trochę się uspokoiłam, ale kręciło mi się w głowie, więc usiadłam na pobliskiej kanapie. Szatyn w ogóle się nie przejął, złapał pierwszą lepszą dziewczynę i zaczął z nią tańczyć. To raczej można byłoby nazwać obmacywaniem niż tańcem. Skakali sobie do gardeł, nie zwracając uwagi na to czy ktoś patrzy. Chciało mi się rzygać i to dosłownie, więc wstałam i skierowałam się w stronę wyjścia.
Wyszłam na zewnątrz zaczerpnąć świeżego powietrza, rozejrzałam się wokoło i zobaczyłam ławkę. Jakoś doczłapałam się do niej i usiadłam opierając łokcie o kolana i chowając głowę w dłonie.
Przez chwilę siedziałam i próbowałam uspokoić myśli. Przez ten alkohol strasznie kręciło mi się w głowie i nie mogłam się skupić.
-Coś się stało?- usłyszałam cichy głos za sobą, więc się odwróciłam, by zobaczyć kto to.
-Nic mi nie jest.-odpowiedziałam próbując dojrzeć jego twarz.-Jestem tylko... lekko pijana.-odpowiedziałam łapiąc się za czoło.
-Jestem Alex, a ty?-spytał siadając obok mnie.
-Amanda, ale mówią mi Amy.-odpowiedziałam i zaczęłam się mu przyglądać
Był bardzo przystojny, miał blond włosy, lekko poczochrane i bardzo jasno niebieskie oczy, mogłabym powiedzieć, że były jak ocean. Miała na sobie szarą bluzę z kapturem i czarne jeansy. Wyglądał bardzo seksownie.
-Czemu mi się tak przyglądasz?-spytał z lekkim uśmiechem.-Coś mam na twarzy?
-Nie, przepraszam.-odpowiedziałam speszona i odwróciłam wzrok.
-Nic się nie stało.-złapał moją brodę i przyciągnął moją twarz, tak że patrzeliśmy sobie prosto w oczy.-A tak w ogóle...-przerwał przegryzając dolną wargę.-Masz... piękne oczy.-dokończył, a ja poczułam jak moje policzki robią się gorące.
Zbliżył się jeszcze bardziej, że nasze nosy się prawie stykały. Spojrzał mi w oczy, a potem na usta i oblizał usta. Nie wiem czemu się nie odsunęłam. Prze te jego oczy byłam jak w hipnozie, nie mogłam się ruszyć.
-Amanda! Amy gdzie jesteś?-usłyszałam głos Justina i automatycznie się odsunęłam.
-Co się stało?-spytał Alex.
-W porządku, ale muszę już iść.-powiedziałam i szybko wstałam
-Czekaj!-złapał mnie za nadgarstek kiedy odchodziłam.-Spotkamy się jeszcze?-spytał z lekkim błaganiem w oczach.
-Bardzo chętnie, ale teraz muszę iść.-odpowiedziałam i odeszłam.
Odchodząc obejrzałam się ostatni raz, ale już go tam nie było. Trochę się zdziwiłam i zaczęłam się rozglądać, ale nigdzie go nie było. Nagle ktoś objął mnie w pasie i pocałował w szyję.
-Szukałem cię.-powiedział szatyn
-Źle się poczułam i musiałam zaczerpnąć świeżego powietrza.-powiedziałam i powoli odwróciłam się do niego przodem.
-Już jest okej?-spytał patrząc mi prosto w oczy.
-Tak, możemy wracać na imprezę-odpowiedziałam i poszłam w kierunku muzyki.
Justin szedł tuż za mną i tym razem nie spuszczał mnie z oka. Ja wypiłam jeszcze kilka drinków i....
iiiiiiii coooo nooooo ja chce jeszcze :D
OdpowiedzUsuńplis dodaj jak najszybciej
i....?? Szybkoo next, nie wytrzymam...
OdpowiedzUsuńDAJESZ NASTĘPNYY PROSZĘ BO NIE WYTRZYMAM Z CIEKAWOŚCI <3 CO BEDZIE DALEJ CO Z TYM CHŁOPAKIEM AH SZYBKO DODAJ
OdpowiedzUsuńjaaaa nie wytrzymam puki nie dodasz kolejnych ni się wasz tylko go zawieszać zamorduje hehe boskie aż gęsia skórka na ciele =)
OdpowiedzUsuń♥ DAJESZ NASTĘPNY
OdpowiedzUsuńczekam na kolejny to jest zawodowe szybko dodaj następny bo nie wytrzymam :D
OdpowiedzUsuń