niedziela, 14 kwietnia 2013

Rozdział 8

   Obudziłam się w łóżku. Strasznie bolała mnie głowa i nie zauważyłam nawet, że to nie mój dom. Ale czyj?
Prawie nic nie pamiętam z wczorajszego wieczoru. Jak się tu dostałam? Jak wyszłam z imprezy? Czyj to dom? Czyje to łóżko? Te pytania wciąż chodziły mi po głowie. Byłam lekko przestraszona i chciałam stamtąd wyjść, ale drzwi były zamknięte. Usiadłam na łóżku i czekałam.
Nagle drzwi się otworzyły, a w progu ujrzałam cwaniacko uśmiechniętego, bez koszulki, Justina.
-Co ja tu robię?-spytałam bez wahania.
-Sama tu przyszłaś.-powiedział, a ja otworzyłam szeroko oczy.-Chciałem cię odwieźć do domu, ale nie chciałaś się ode mnie odczepić i powiedziałaś, że rodzice cię zabiją, więc nie miałem innego wyboru i przyniosłem cię tutaj.-powiedział i podszedł do mnie bliżej.-Dosłownie cię przyniosłem, bo w samochodzie zasnęłaś jak aniołek.-usiadł koło mnie i kosmyk moich włosów schował za ucho.
-Aha...-nie wiedziałam co powiedzieć.-Przepraszam jeśli ci przeszkadzałam. Ja tylko wezmę swoje rzeczy i już wychodzę.-powiedziałam schodząc z łóżka.
-Nie przeszkadzałaś. Szczerze mówiąc to podobało mi się to jak spałaś.-zaczerwieniłam się i opuściłam głowę.-po za tym twój dom jest daleko stąd, więc trochę by ci to zajęło zanim byś doszła. Zawiozę cię, ale po śniadaniu.-gdy usłyszałam śniadanie mój brzuch się odezwał.
     Justin nic nie powiedział, ale cicho zaśmiał się pod nosem. Wstał z łóżka i podał mi rękę.
Mam ją złapać? Gdzie on mnie znów zabierze? Ale powiedział śniadanie, więc warto zaryzykować.
Delikatnie wyciągnęłam rękę, a wzrok powędrował na jego dobrze wyrzeźbiony brzuch. Całkiem zapomniałam, że nie miał na sobie koszulki.
-Możesz zrobić zdjęcie jak chcesz.-powiedział, a ja spostrzegłam się, że gdy tak na niego patrzałam, on to widział. Znów się zaczerwieniłam i odwróciłam się tyłem.-Nie chowaj twarzy.-powiedział i odwrócił mnie do siebie przodem, tak, że widział moje różowiutkie policzki.-Słodko wyglądasz jak się tak czerwienisz.-powiedział i złapał mnie za rękę.
     Zeszliśmy na dół i poszliśmy do kuchni. Usiadłam na wskazanym przez niego miejscu i bez słowa patrzałam, jak szykuje jedzenie. Zrobił jajecznice i kanapki z pomidorem, sałatą, ogórkiem, i szczypiorkiem.
Powoli położył talerze na stole i przysunął do mnie.
-A ty nie będziesz jadł?-spytałam zdziwiona.
-Nie, wolę przyglądać się tobie.-odpowiedział, a ja wzruszyłam ramionami i zaczęłam jeść.
-Proszę, nie patrz się tak, bo nie mogę jeść. Stresujesz mnie.-powiedziałam, a on się uśmiechnął.
-Dobra, mam coś do załatwienia, więc zaraz wracam, a ty spokojnie jedz.
-Dobrze.-odpowiedziałam i wzięłam gryza kanapki.
     Justin wyszedł, a ja zostałam sama. Zjadłam śniadanie i strasznie mi się nudziło, więc rozejrzałam się po domu. Miał ogromny salon z plazmą, dwie łazienki, u góry i na dole. Kuchnia też była śliczna, u góry miał z 3 pokoje. Ale... po co mu tak duży dom? On mieszka sam? Gdzie jego rodzina? W domu nie znalazłam żadnych oznak, że ktoś oprócz niego tam jeszcze mieszka.
Nagle otworzyłam drzwi, do jakiegoś ciemno fioletowego pokoju. Pewnie to jego pokój, bo miał lekki bałagan, wielkie czarne łóżko, kolejną plazmę i kilka szaf. Rozejrzałam się wokoło i moim zdaniem jak na faceta to miał porządek.
Chwilę tam stałam, gdy nagle usłyszałam zamykające się za mną drzwi.
-Co tutaj robisz?-spytał lekko zły.
-Przepraszam.-odpowiedziałam i już miałam wychodzić, ale zagrodził mi swoim ciałek drogę.
-Nie powinnaś tutaj wchodzić.-powiedział patrząc mi prosto w oczy.
-No przecież przeprosiłam. Mogę wyjść?-spytałam lekko podnosząc głos, ale w środku byłam przestraszona.
-Czas wrócić do domu.-powiedział i pociągnął mnie za rękę.
      Bez słowa zeszliśmy na dół, a on umocnił ucisk na moim nadgarstku. Zaczynała mnie boleć, więc mu to powiedziałam, ale on nie zwracał na mnie uwagi. Otworzył mi drzwi i pokazał, że mam wyjść.
Byłam zdezorientowana. Powiedział jeszcze 2 godziny temu, że mnie odwiezie, a teraz mnie po prostu wyrzuca? Co się stało? Nie mogłam tego zrozumieć. Stanęłam naprzeciwko niego i skrzyżowałam ręce.
-Co się stało?-spytałam zmartwiona.-Co zrobiłam? Jeśli chodzi o to, że weszłam do twojego pokoju, to przepraszam, ale nie wiedziałam, że nie mogę.-zaczęłam się tłumaczyć, ale mi przerwał złączając nasze usta.
 Zaraz potem się odsunął, ale wciąż na jego twarzy nic nie mogłam wyczytać.
-Za dużo gadasz wiesz?-powiedział i się lekko uśmiechnął.
-Co to miało znaczyć?-spytałam zdezorientowana.
-Że dużo gadasz.-powiedział jakby to była najbardziej oczywista rzecz na świecie.
-Ale nie chodzi mi o to.-powiedziałam wycierając usta.
-Aaa... pocałunek? Miałem ochotę zrobić to wcześniej, ale teraz była okazja, żebyś się zamknęła.-powiedział i wzruszył ramionami.
-Mówiłam ci coś. Była umowa.-powiedziałam
-I dotrzymuję obietnicy. Nie zakochałem się w tobie. Nie było mowy o całowaniu i dotykaniu.-powiedział z cwaniackim uśmieszkiem.-Jesteś seksowna i muszę mieć z tego jakąś korzyść.
-Aha..., a jeśli się nie zgodzę?-spytałam podnosząc jedną brew.
-Nie masz wyboru skarbie..-powiedział i popchnął mnie za drzwi.-Ja zawsze dostaje to czego chce.-powiedział i chciał zamknąć drzwi, ale mu przeszkodziłam.
-Odwieź mnie do domu.-powiedziałam
-A co jeśli nie?-spytał- Co za to dostanę?
-Mój piękny uśmiech.-odpowiedziałam
-Wole buziaka.-powiedział a ja otworzyłam buzię.
-Nie.-odpowiedziałam, a on zamknął drzwi.
   Nawet nie wiedziałam gdzie jestem i jak wrócić do domu. Rozglądałam się, ale nic znajomego nie widziałam.Usiadłam na schodach przed domem i z grymasem patrzałam przed siebie.

9 komentarzy:

  1. zajebistee czekam na kolejny huhu taki cwaniak z niego nie mogę się doczekać jak dodasz następny :)

    OdpowiedzUsuń
  2. boskiee dodaj następny bo nie wytrzymam to jest wstydliwe oraz słodkie a Justinowi dałaś zajebistą rolę =3

    OdpowiedzUsuń
  3. huehuehue... pewnie któreś z nich zmięknie ;d

    OdpowiedzUsuń
  4. boskiee czekam na kolejny hueheuheuhe

    OdpowiedzUsuń
  5. kocham tooooo chce jeszcze dodaj jak najszybciej <#3

    OdpowiedzUsuń
  6. ♥♥♥♥ zajebiste

    OdpowiedzUsuń
  7. zawodowe czekam na kolejny♥♥♥♥♥♥♥♥♥♥♥♥

    OdpowiedzUsuń
  8. czekaamyy na to co zrobią ;dd

    OdpowiedzUsuń